Co nowego w Szwajcarii w 2019 roku

To będzie dobry rok dla seniorów i świeżo upieczonych milionerów. Pierwsi dostaną wyższe emerytury, drudzy – zwolnienie z podatku od wygranej na loterii. Wszyscy zapłacimy natomiast niższy abonament radiowo-telewizyjny i nie będziemy już wdychać dymu papierosowego na dworcach. Poniżej o najważniejszych zmianach w szwajcarskich przepisach, jakie niesie 2019 rok.

topelement-7

Trudniej o rezydencję w Szwajcarii

Zacznę od kwestii, która najbardziej dotyczy obcokrajowców, czyli od zmian w przepisach dotyczących pozwolenia na pobyt stały w Szwajcarii. Od przyszłego roku wejdą w życie ostrzejsze wymogi integracji dla rezydentów. Osoba ubiegająca się o pozwolenie typu C będzie musiała udowodnić, że wystarczająco dobrze zna lokalny język, a jeśli odnawiając dokument nie będzie mogła się pochwalić odpowiednim stopniem integracji, może zostać cofnięta do niższej kategorii przebywających w kraju cudzoziemców, np. zamiast pozwolenia typu C (na pobyt stały) dostanie B (na pięć lat). Przy wcześniejszym staraniu się o rezydencję (normalnie można to zrobić po 10 latach przebywania w kraju), wymogi językowe zostaną podwyższone.

Ograniczenia będą też dotyczyły długotrwałego pobierania zasiłków przez uchodźców i warunkowo przyjętych do kraju imigrantów. Ci, którzy za długo są na garnuszku państwa, będą kierowani na warsztaty integracyjne, a w przypadku dalszego braku zatrudnienia, zostaną ukarani obniżeniem świadczeń. Jednocześnie złagodzono też dostęp azylantów do rynku pracy, dając im możliwość rejestracji w lokalnych urzędach pracy, co ma zwiększyć zatrudnienie i odciążyć system pomocy społecznej.

Niższy Billag, wyższe emerytury

Również w przyszłym roku wchodzą w życie zmiany, które dadzą ulgę portfelom 3,6 milionów gospodarstw domowych w Szwajcarii. Chodzi o Billag, czyli potocznie nazywany abonament radiowo-telewizyjny. Od stycznia pobieranie opłat przejmuje firma Serafe, a roczny odbiór sygnału będzie kosztował 365 CHF zamiast obecnych 451 CHF. Przy czym nie będzie już można płacić tylko za radio lub tylko za telewizję, opłata abonamentowa będzie odtąd dla wszystkich taka sama. Przy okazji przypomnę, że w marcu tego roku Szwajcarzy odrzucili w referendum pomysł całkowitego zniesienia abonamentu.

Rok 2019 będzie też dobry dla szwajcarskich emerytów i rencistów, którzy otrzymają podwyżki, w ślad za wzrostem średnich wynagrodzeń w kraju. Minimalne świadczenie (z AHV, czyli pierwszego filaru systemu emerytalnego) wyniesie od stycznia 1185 CHF miesięcznie, czyli o 10 CHF więcej niż dotychczas, natomiast maksymalne wzrośnie o 20 CHF, do 2370 CHF.

Są tacy, którym nie chce się ciułać do emerytury i próbują szczęścia na loterii. Dla nich (a raczej tylko tych, którym się udało) przyszły rok też niesie dobre wieści – zwolnienie z podatku od wygranej do kwoty miliona franków.

topelement-8

Zmiany dla kierowców i dłużników

Choć mandaty pozostaną wysokie, złagodzenie przepisów czeka kandydatów na kierowców i starych drogowych wyjadaczy. Dotychczas kto uczył się jeździć tzw. automatem, po zdaniu egzaminu na prawo jazdy nie miał prawa prowadzić samochodów z manualną skrzynią biegów. Od przyszłego roku to ograniczenie będzie zniesione.

Na drogach możemy też się spodziewać więcej kierowców-emerytów. Do tej pory każdy posiadacz prawa jazdy, który skończył 70 lat, musiał co dwa lata poddać się medycznemu testowi, określającemu zdolność prowadzenia pojazdów. Jeśli nie dostał od lekarza zielonego światła, musiał oddać prawko. Od 2019 roku wiek grożącej seniorom drogowej emerytury zostaje podniesiony do 75 roku życia.

Przyszły rok przyniesie też zmiany dla osób, które zostały bezpodstawnie obciążone   zalegającymi płatnościami. Dłużnicy, którzy otrzymali wezwanie do zapłaty z zajmującego się ściąganiem należności urzędu (Betreibungsamt), ale sprawa okazała się nieporozumieniem czy pomyłką, będą mogły po dostarczeniu odpowiednich dowodów wyczyścić swoje konto płacąc za to jednorazowo 40 CHF. Taki wpis do rejestru dłużników nie będzie już dłużej udostępniany np. przy staraniu się o wynajem mieszkania czy w innych sytuacjach wymagających zaświadczenia o niezaleganiu z płatnościami.

Dworce bez dymka, poczta bez worków

Jedna z przyszłorocznych zmian w przepisach jest mi szczególnie bliska. Prawdę mówiąc, czekałam na nią odkąd zamieszkałam w Szwajcarii. Chodzi o zakaz palenia tytoniu na dworcach. Od czerwca 2019 roku puścić dymka będzie można tylko w wyznaczonych miejscach – jednym lub dwóch, w zależności od długości peronu. Dziękuję i czekam na ograniczenie palenia na przystankach autobusowych.

Nie dość, że czekając na pociąg nie przesiąkniemy zapachem dymu z papierosów, to jeszcze będziemy podróżować taniej. Szwajcarskie koleje w 2019 roku dostaną obniżkę cen prądu i częścią zaoszczędzonych pieniędzy chcą się podzielić z pasażerami. Możemy się więc spodziewać większej puli tańszych biletów.

Na koniec zmiana, która dotknie stałych bywalców poczty. Najważniejsza szwajcarska instytucja ma być łatwiej dostępna. Zgodnie z ustawą, dla co najmniej 90 proc. mieszkańców najbliższe okienko musi się znajdować nie dalej niż 20 minut piechotą od domu. Poczta będzie blisko, ale worków na śmieci już tam nie dostaniemy. Od stycznia placówki zaprzestają sprzedaży oficjalnych, jedynych właściwych, zatwierdzonych przez gminę toreb na odpady, będących formą podatku od wywozu nieczystości. Może w zamian pojawi się coś równie praktycznego.

331574210-640x426

To tylko wybór moim zdaniem najważniejszych nowości, jakie czekają Szwajcarię w przyszłym roku. Więcej obowiązujących wkrótce przepisów znajdziecie tutaj https://www.tagesanzeiger.ch/schweiz/standard/neue-gesetze-und-regelungen-ab-2019-und-wen-sie-betreffen/story/30032621

Życzę Wam samych dobrych zmian w 2019 roku!

Kradzież niemile widziana, czyli o zakazach

Szwajcarskie koleje planują wprowadzenie zakazu palenia na peronach – przeczytałam ostatnio w „Neue Zürcher Zeitung” i pomyślałam: Alleluja! Nareszcie! Lepiej późno, niż wcale. Zachodnia cywilizacja dotarła do Szwajcarii.

Kompletna samowolka palaczy dziwiła mnie, odkąd tu przyjechałam. Palić można właściwie wszędzie – rownież na przystankach autobusowych, peronach, halach dworców, czyli w tzw. miejscach publicznych, gdzie w Polsce i wielu innych krajach obowiązuje „zakaz palenia”. Przepisy pozwalają właścicielowi knajpy wydzielić w lokalu specjalną przestrzeń dla palaczy (dziękuję za info Auslanderce w Szwajcarii!), co w praktyce oznacza, że papierosowy dym i tak czuć wszędzie. Na walające się wszędzie pety narzekałam już nie raz na tych łamach, dlatego planowane ograniczenie na początku tak mnie ucieszyło. Dopóki temat nie pojawił się w rozmowie z kolegą-Szwajcarem (swoją drogą, palaczem).

Oburzony z zapałem bronił prawa do dymka, powołując się na wolność jednostki i prawo do decydowania o własnym zdrowiu i życiu, wytoczył ciężkie działa, padły różne -izmy, na czele z liberalizmem, na koniec przeklął państwo za wtrącanie się w życie obywateli i orzekł, że padł ostatni bastion wolności w Szwajcarii.

Tyle dymu o zakaz dymka na peronie? Cieszcie się, że możecie poleżeć sobie na trawce i wypić piwo w centrum miasta – pomyślałam, przypominając sobie obwarowane zakazami polskie skwerki. Bo gdy się nad tym głębiej zastanowić, szwajcarskie społeczeństwo ma dość sporą swobodę w przestrzeni publicznej. Palenie – wiadomo, ale również alkoholem można się raczyć w parkach, na skwerkach, nad jeziorem, w pociągu, autobusie, na ulicy – właściwie wszędzie tam, gdzie nie jest wyraźnie powiedziane, że nie wolno. Trawniki są po to, żeby na nich siedzieć, leżeć, piknikować, a nie po to, żeby ładnie wyglądały. Psy mogą biegać bez smyczy, poza kilkoma wyjątkami, jak np. cmentarze czy tereny gospodarstw rolnych, gdzie mogłyby przestraszyć krówki. A jak zauważył niemiecki komik Kayah Yanar w jednym ze swoich genialnych skeczów, nawet kradzież w Szwajcarii nie jest zabroniona (niem. verboten), ale niemile widziana (niem. nicht erwünscht).

Dotyczy to też poważniejszych spraw. Dlaczego dyskusja o zakazie noszenia burki przez muzułmanki, która przetoczyła się przez całą Europę, w Szwajcarii skończyła się, zanim jeszcze na dobre się zaczęła?

Szwajcarzy boją się zakazów. Ale kochają porządek i święty spokój. Dlatego obywatelom, którym wolno palić na dworcach i pić na ulicach, zabrania się odkurzania w mieszkaniu codziennie pomiędzy godz. 12 i 13 i koszenia przydomowego trawnika po godz. 18. Czyli inaczej niż to było w historii o „Pawle i Gawle”, wolnoć Tomku, ale nie w swoim domku.

Muszę przyznać, że to poszanowanie przestrzeni prywatnej z jednoczesnym uwolnieniem przestrzeni publicznej (mam wrażenie, że w Polsce jest dokładnie na odwrót) bardzo mi się w Szwajcarii podoba. Dlatego, choć cieszę się, że być może niedługo nie będę musiała wdychać dymu z papierosa czekając na pociąg, to rozumiem protesty palaczy i ich obawy o ograniczenie swobody. I sama zaczynam się trochę martwić. Bo co, jeśli to jest początek zabraniania? Nie chcę tu tabliczek „nie deptać trawnika”, nie chcę zakazu pływania w jeziorze w centrum Zurychu, nie chcę czuć się jak przestępca, otwierając piwo w pociągu. Szwajcario, nie idź tą drogą!