Życie nie na swoim

Bawi mnie określenie „być na swoim”, zwłaszcza w odniesieniu do mieszkań na kredyt ;) Dlatego bardzo mi się podoba szwajcarska powszechność wynajmu. Bierze się ona z pragmatyzmu, ale jest też przykładem podejścia do własności w ogóle, jak innym w porównaniu choćby do tego, co myśli się w Polsce.

Statystyki pokazują, że dwóch na trzech Szwajcarów mieszka w wynajętym lokum. Wysokie ceny nieruchomości sprawiają, że przeciętnego Szwajcara po prostu na własne M nie stać, a inaczej niż w Polsce, kredyty na 30 lat nie są tu łatwo dostępne i popularne. Dlatego wynajmowanie to norma, i robią to nie tylko studenci i single, ale rodziny z dziećmi i zwierzętami, seniorzy – wszyscy. Przy czym wynajmowanego lokum nie traktuje się tutaj jak coś tymczasowego. Urządzanie, dekorowanie, remonty, inwestycje – jak najbardziej, bo często wynajmowane mieszkanie jest domem na całe życie.

Popularność wynajmu sprawia, że rynek rządzi się żelaznymi prawami. Prywatni wynajmujący to w Szwajcarii rzadkość, dużo buduje się pod wynajem, a właścicielami mieszkań są zazwyczaj wyspecjalizowane firmy. Okno przeprowadzkowe otwiera się dwa razy do roku – pod koniec marca i września.

Poniżej krótki przewodnik – jak wynająć mieszkanie w Szwajcarii i jak się sprawnie przeprowadzić

Żeby wynająć mieszkanie w Szwajcarii koniecznie trzeba mieć umowę o pracę, najlepiej na czas nieokreślony i udokumentowane zarobki z ostatnich trzech miesięcy. Zasada jest taka, że koszty wynajmu nie mogą być wyższe niż jedna trzecia naszego wynagrodzenia. Przykładowo, 3-pokojowe mieszkanie w Zurychu kosztuje średnio 2,4 tys. CHF miesięcznie (dane za Comparis.ch), więc aby móc je wynająć w dwie osoby, łącznie muszą one zarabiać co najmniej 7,2 tys. Franków.

Wynajmujący zazwyczaj nie organizują tu castingów, obowiązuje zasada kto pierwszy, ten lepszy. Jeśli już uda nam się zdobyć mieszkanie, musimy mieć przygotowane środki na zapłacenie kaucji, która wynosi zazwyczaj równowartość 3-mies. czynszu. Pieniądze wpłacane są na specjalne konto i oddawane (razem z narosłymi przez czas wynajmu odsetkami) po wyprowadzce

Mieszkania wynajmowane są z reguły bez mebli‚ wyposażone są zazwyczaj jedynie kuchnia i łazienka. Nie zdziwmy się też, jeśli w naszym mieszkaniu nie znajdziemy pralki – w nowym budownictwie pralnia jest wspólna dla wszystkich mieszkańców. Dobrą informacją jest to, że sprzęty, które są na stanie mieszkania naprawiane czy wymieniane są na koszt firmy wynajmującej.

W Szwajcarii obowiązują ścisłe regulacje, jeśli chodzi o wymianę informacji pomiędzy najemcą a wynajmującym. To oznacza, że o wszelkich zmianach – pracy, statusu cywilnego, narodzinach dziecka, wyprowadzce lub wprowadzce, pojawieniu się zwierzęcia domowego, należy natychmiast powiadomić wynajmującego. Z drugiej strony najemca o każdych planach, np. zmiany wysokości czynszu czy opłat musi poinformować nas pisemnie i dać nam czas na podjęcie decyzji o pozostaniu w mieszkaniu czy jego opuszczeniu. Okres wypowiedzenia umowy wynajmu wynosi w Szwajcarii standardowo 3 miesiące.

Przy wyprowadzce ważne jest, aby zostawić mieszkanie w takim stanie, w jakim je zastaliśmy. Jeśli zmienialiśmy kolor ścian, musimy je przemalować, zaszpachlować wszystkie dziury w ścianach, wycyklinować parkiet, jeśli jest porysowany. Mieszkanie należy też posprzątać, samodzielnie, albo zatrudnić do tego specjalistów. Koszt wynajęcia firmy sprzątającej zależy od wielkości naszego mieszkania. Przykładowo za wysprzątanie 3-pokojowego lokum musimy zapłacić od 700 do tysiąca franków.

Szwajcarzy przy przeprowadzkach chętnie korzystają z usług profesjonalnych firm, które oferują serwis od A do Z. Nie tylko więc spakują nasze rzeczy i przewiozą je do nowego mieszkania, ale też wniosą, rozpakują i ustawią. Ceny takich usług zaczynają się od 80 franków za godzinę i zależą od liczby kursów i pracowników pomagających przy przeprowadzce.

Tańszą opcją jest wynajem ciężarówki i samodzielny transport mebli. Auto można znaleźć m.in. poprzez stronę www.mietauto.ch. Przykładowo, koszt wynajmu ciężarówki z przyczepą mieszczącą 1,3 tys. bagażu w godzinach 7-13 wynosi ok. 120 franków, pod warunkiem, jeśli z trasą zmieścimy się w 100 km. W tym przypadku do pomocy w noszeniu naszego dobytku dobrze jest skrzyknąć znajomych. Pamiętajmy, że w Szwajcarii obowiązuje tzw. Mittagsruhe, czyli odpowiednik śródziemnomorskiej sjesty. Oznacza to, że w godzinach 12-13 należy zachować ciszę i powstrzymać się od wiercenia dziur, szurania meblami czy odkurzania. Szwajcarzy bardzo cenią sobie spokój, lepiej więc wprowadzając się do nowego miejsca nie narażać się na gniew sąsiadów.

Po przeprowadzce do nowego lokum mamy 14 dni na powiadomienie urzędu gminy o zmianie adresu zamieszkania.

 

Gdzie szukać mieszkania na wynajem

www.homegate.ch

www.immoscout24.ch

www.anibis.ch

www.immowelt.ch

www.comparis.ch

 

Informacje dla najemców

http://www.hev-schweiz.ch/

www.mieterverband.ch

www.bwo.admin.ch

 

 

Brocki! Co kryją szwajcarskie second handy

Początki emigracji dzielą się zazwyczaj na dwie fazy. Pierwsza to stan zachwytu, kiedy wszystko, co nowe wydaje nam się lepsze niż to, co znane z kraju, z którego przybyliśmy. Trwa jest bardziej zielona, sąsiedzi milsi, nawet autobusy się nie spóźniają. W fazie drugiej, kiedy codzienność staje się coraz bardziej zwykła, zaczynamy powoli dostrzegać minusy: sympatyczna sąsiadka okazuje się ciekawską plotkarą, autobus może i się nie spóźnia, ale za to bilety są drogie, sterylność chodników, która tak nam się przecież podobała, teraz tylko wkurza. I w ogóle to w Polsce jest jakoś tak bardziej swojsko :)

Im dłużej mieszkam w Szwajcarii, tym bardziej wydaje mi się, że przerabiam scenariusz odwrócony. Na początku wszystko było nie tak: bariera językowa oznaczała irytujący brak samodzielności, codzienność wypełniała walka z urzędami i bezskuteczne poszukiwania pracy, w dodatku wszystko było drogie, a ludzie naokoło wydawali się mało pomocni. Mniej więcej po pół roku stresu, postanowiłam odpuścić. Skoro już tu jestem i nic nie mogę zmienić, jedyne, co mi pozostaje to się dostosować, zaakceptować inne procedury, zwyczaje, jak najszybciej nauczyć się języka i korzystać z życia na tyle, na ile się da. A przede wszystkim odkrywać nowe!

Dlaczego tekst jest o second handach? Bo to właśnie jedno z moich niedawnych odkryć, a także coś, co zmieniło nieco moje postrzeganie Szwajcarii, jako miejsca, gdzie bez wielkich pieniędzy nie da się ciekawie żyć.

Każdy expat, któremu przyszło urządzać się w Szwajcarii, wie, że przede wszystkim jest to bardzo drogie. Mieszkania, które wynajmujemy, trzeba zazwyczaj samodzielnie umeblować, a przecież nie da się wszystkiego przywieźć z Polski. W Szwajcarii znajdziemy oczywiście pełno sklepów z designerskimi meblami najwyższej jakości, ale nawet w sieciówkach typu Pfister (ach, jakie tam wszystko jest piękne!) ceny są kosmiczne. Dla tych, którzy nie chcą, aby ich mieszkania wyglądały jak z wystawki z katalogu Ikei, alternatywą są Brocki.

Brokenhaus, Brokenstube, Brokenhalle, czyli w skrócie Brocki, czyli szwajcarskie second handy. To miejsca, gdzie znajdziemy dosłownie wszystko! Meble: krzesła w stylu Ludwika XVI, ręcznie malowane szafy, trójkątne stoliki z lat 50-tych XX w., barowe hockery, porządne drewniane stoły, witryny kuchenne w rustykalnym stylu, ale też zwykłe w miarę nowoczesne meble z sieciówek. Brocki to raj dla lubiących porcelanę i szkło, trafiają się całe zastawy Rosenthala. Jest także ceramika, garnki, patelnie, czajniki, żelazka, lampy we wszystkich możliwych stylach.. W większych Brokenhaus’ach znajdziemy osobne piętro z ubraniami, torbami i sprzętem sportowym. Dla mnie prawdziwym hitem są książki: powieści, albumy, słowniki, stare mapy, przewodniki, komiksy, w różnych językach. Znajoma trafiła na moskiewskie wydanie „Anny Kareniny” z 1903 roku w stanie niemal idealnym za 7 franków (28 zł)! Są też działy z płytami winylowymi i CD, filmami DVD i kasetami. Kolekcjonerzy mogą tu znaleźć stare aparaty fotograficzne, modele aut, a nawet.. hełm szwajcarskiej armii ;) Ja zawdzięczam Brocki m.in. trochę ceramiki (w tym tradycyjną szwajcarską maselnicę, w której trzymam papiery), wiklinowy kosz piknikowy, słoje, które służą mi za wazony, no i oczywiście książki (1 CHF za sztukę) :)

Brocki to dla Szwajcarów przede wszystkim wygodny sposób pozbycia się rzeczy, których już nie używają (transport jest za darmo). Można je znaleźć na obrzeżach miast i w mniejszych miejscowościach (tam zazwyczaj jest taniej, ale wybór mniejszy). Ja linkuję kilka, które znam w Winterthur i w Zurychu. Te zuryskie są nieco bardziej „hipsterskie”, wiele mebli jest tam odrestaurowanych, co znajduje odzwierciedlenie w cenach. Tak czy inaczej, czy to na zakupy, czy tylko pooglądać, warto się tam wybrać, choćby po to, żeby zobaczyć trochę inną Szwajcarię.

Winterthur:

http://www.brocki-grueze.ch/

http://www.brockenstube-winterthur.ch/

http://www.brockenhalle.com/

Zürich:

http://www.zuercher-brockenhaus.ch/

http://www.brocki.ch/filialen/zürich