Jak góry przywędrowały do Szwajcarii. Franz Hohler.

Eiger, Mönch i Jungfrau o wschodzie słońca. Archiwum własne.

Szwajcaria była kiedyś jednym z najbardziej płaskich krajów na świecie. Mimo to miała dobrze rozwiniętą sieć kolei linowych i wyciągów narciarskich. Ludzie jeździli od stacji do stacji, znajdujących się na tym samym poziomie, wysiadali, rozglądali się i nie widząc nic dalej niż to, co zwykle, wracali. Narty i sanki leżały w najdalszych kątach piwnic. Brakuje nam gór – mówili.

Aż jeden mądry Szwajcar, Benedikt Matter, pojechał do Holandii. Tam cały kraj pokryty był górami, ale Holendrzy nie mieli za to wyciągów. Zimą wspinali się na szczyty i zjeżdżali po śniegu w swoich drewnianych butach, które wypełniały się breją. Holendrzy mieli już dosyć. Brakuje nam równin – narzekali.

Benedikt Matter zapytał Holendrów, co by zrobili, gdyby ich kraj był płaski. Posadzilibyśmy tulipany – odpowiedzieli. Tak się złożyło, że w Szwajcarii wszędzie rosły tulipany i właściwie nikt nie wiedział, skąd się wzięły. Holendrzy i Szwajcarzy postanowili się wymienić: góry za tulipany. O ile z cebulkami kwiatów poszło gładko – Szwajcarzy zapakowali je po prostu do skrzynek i wysłali do Holandii – to przeniesienie gór stanowiło już większe wyzwanie. Ale Benedikt Matter przypomniał sobie o starym powiedzeniu: wiara przenosi góry. Jeśli będziemy się bardzo mocno o to modlić, na pewno się uda – stwierdził.

I tak Szwajcarzy i Holendrzy siedzieli całymi dniami w swoich kościołach i modlili  się o to, żeby góry przeniosły się do Szwajcarii. Aż stało się: Holandia zaczęła trzeszczeć w posadach, a góry – jedna po drugiej – opuszczały holenderską ziemię, aby przenieść się w nowe miejsce. Nareszcie wyciągi mogły jeździć w górę i w dół, Szwajcarzy podziwiać dalekie widoki i zjeżdżać na nartach, a ludzie z całego świata przyjeżdżać do nich na ferie zimowe i wakacje. Holendrzy za to cieszyli się, chodzili po płaskim i obsadzali całe pola tulipanami. Wszyscy byli zadowoleni.

A ponieważ człowiek, który to wszystko obmyślił, nazywał się Benedikt Matter, najpiękniejsza ze szwajcarskich gór nazywa się odtąd Matterhorn.

Franz Hohler, „Wie die Berge in die Schweiz kamen”, fragment występu kabaretowego, 1997, tłumaczenie własne 

Oryginalny fragment występu kabaretowego „Jak góry przywędrowały do Szwajcarii” do obejrzenia tutaj:

Franz Hohler – szwajcarski satyryk, artysta kabaretowy, autor sztuk teatralnych, książek dla dzieci i opowiadań. Urodzony w 1943 roku w Biel/Bienne. Największą sławę przyniosła mu opowiastka „Totemügerli” z 1967 roku, w której przewrotnie zabawił się językiem budując historię ze słów, które nie istnieją, ale są wariacją na temat rzeczywistej odmiany dialektu berneńskiego. „Totemügerli” stała się kultowa w całym kraju. Bez jej opowiedzenia nie odbyło się swego czasu żadne wesele czy przyjęcie rodzinne. Aktorzy i satyrycy z innych kantonów zaczęli przerabiać opowieść na własne dialekty, powstała wersja francuska, a nawet retoromańska. Wymyślone słowa z „Totemügerli” weszły do codziennego języka, a żart żyje do dzisiaj. W 2017 roku Lo&Leduc, popularny szwajcarski zespół hip-hopowy z Berna, odświeżył anegdotę, używając anglicyzmów i języka mediów społecznościowych, a opowieść sprzed lat zyskała nowe życie w internecie.