Pięć i pół „ponieważ”. Szwajcaria? Ja tu nie pasuję!

Jedną stopą w górskim bucie. Drugą w piasku nad Bałtykiem.

„Proszę dowiedz się, czemu jest mi tutaj aż tak źleeeee”. Wyje w głowie Dawid Podsiadło, podbijając jeszcze to ssanie, które niektórzy nazywają nostalgią. Męczą wątpliwości: minęło prawie sześć lat i co ja tu właściwie robię? A może już czas, żeby… No właśnie, żeby co? 

Znajomi z dłuższym emigracyjnym stażem, oficjalnie przyznaję Wam rację! Mówiliście, że prędzej czy później dopadnie każdego. Ponoć lubi przychodzić po pięciu latach. Czasem daje znaki ostrzegawcze, ale bywa, że atakuje bez zapowiedzi. Mój wdarł się ukradkiem, podszył pod tęsknotę, żeby zbić mnie z tropu. I nawet się udało. Jednak uważna autodiagnoza wykazała jednostkę chorobową. Cierpią na nią ci, którzy wyjechali. Ci w wiecznym rozkroku. Ci, którzy się zastanawiają. Bo są trochę tam, trochę tu. Bo nie wiedzą czego chcą. A czują, że nie pasują. Na pewno tu, a może już i tam? Ci, którzy zadają sobie pytanie: wracać?

Diagnoza: kryzys migracyjny. Objawy: nadmierna melancholia, deficyt decyzyjności, poczucie zawieszenia, uwierający „kamyk w bucie”. Stan pacjentki: zmienny. Rokowania: niepewne.

Kryzys w raju. Niechętnie o nim mówimy. Bo jak komukolwiek może być źle w Szwajcarii? Brzmi jak najgorsze bluźnierstwo. Reakcje? Od „nie narzekaj, przecież tu się oddycha” po „nie podoba się, droga wolna”.

Klincz. Dół. Zapaść. Impas. Martwy punkt.

Sprawił, że to, co powinno zachwycać, spowszedniało. Bo ileż można łazić po tych górach? Prawda, są piękne, ale i nudne, bo wciąż takie same. Stoją niewzruszone i drwią sobie ze świata. Ze mnie, której marzy się zmiana. Nie to, co morze. Ono jest przecież w ciągłym ruchu. 

Sprawił, że to co dobre, zaczęło kłuć jak bliżej niezlokalizowany nerwoból. Odgrywany na co dzień teatr powierzchownej uprzejmości, w którym dotychczas z powodzeniem grałam swoją rolę, zamienił się w spektakl pociąganych za sznurki marionetek. Pod maskami te same sztuczne twarze. Jak krasnale ogrodowe, z przyklejonym grymasem na ceramicznym obliczu – nic nie jest w stanie wytrącić ich z równowagi. Łapię się na tym, że nie odpowiadam sąsiadom na miłe Grüezi, świadomie zwlekam z zapłaceniem rachunku, zostawiam parasol na klatce schodowej, nie czyszczę filtra w pralce. Mój bunt. Jaki kraj, taka rebelia.

Sprawił, że to co wcześniej niegroźnie wkurzało, teraz jątrzy. Lubuję się w obrzydzaniu, wyszukiwaniu wad, szukaniu potwierdzenia, że to nie jest kraj dla mnie. Przecież ja tu nie pasuję! Dlaczego?

Ponieważ nr 1: Lubię spontaniczność

Papierowy, w skórzanej okładce, dla tradycjonalistów. W telefonie, dla nowoczesnych. Ewentualnie w Outlooku, dla technologicznie zaawansowanych. Kalendarz. Terminarz. Agenda. Rzecz, bez której w Szwajcarii nie przeżyjesz. Nie hokej i nie piłka nożna. Helweckim sportem narodowym jest umawianie się. Na kolację, na kawę, na drinka, na spotkanie, na telefon, na email. Wyznaczanie sobie terminów – na za trzy miesiące, na 12 lutego i 25 kwietnia, na od.. do.., na urodziny za dwa lata i ślub za pięć. Dyktatura kalendarza. Społeczeństwo zaplanowane na kolejne trzy dekady. Powtarzam sobie, że za każdym razem, kiedy wyznaczam datę znajomym, umiera mały ptaszek. Trochę ich przez te lata zginęło (ptaszków, nie znajomych).. Nie chcę, żeby rytm mojego dnia wyznaczały rubryki w kalendarzu i przyjęty kodeks zachowań. Nie jestem emocjonalnym robotem. Lubię spontanicznie (i głośno) roześmiać się w pociągu czy autobusie. Rzucić głupi żart do kelnera w restauracji, wytracając go choć na chwilę z wyuczonej roli. Wejść po zamknięciu drzwi albo nie pojawić się wcale. Bo czy pięciominutowe spóźnienie (tak jak wyjście na wino bez planu) nie jest po prostu ludzkie? Na pewno bardziej niż skazywanie niepokornych na społeczne potępienie.

Ponieważ nr 2: Źle się czuję w szufladce 

Nie jestem opiekunką, pielęgniarką, kelnerką, sprzątaczką. Nie sprzedaję ubezpieczeń ani funduszy inwestycyjnych. Nie pracuję na uniwersytecie. Ani w fabryce. Nie wysłała mnie tu żadna korporacja. Nie mam prostej i przejrzystej ścieżki kariery. Nie mam ładnego CV. Nie jestem bezrobotna, nie jestem zatrudniona. W Szwajcarii wolni strzelcy są podejrzani. Prawie jak żyjący tu nomadzi. „Napisałaś książkę! Świetnie. A czym się zajmujesz zawodowo?”. Wartość człowieka w kraju dobrobytu wyznacza trzeci filar emerytalny, stan konta oszczędnościowego i liczba lat przepracowanych w jednej firmie. Żyjesz od zlecenia do zlecenia? Pandemia dała Ci w kość? Nie wiesz co dalej? Spokojnie, damy Ci ostatnią szansę. Na stole leżą dwa wnioski: przedłużenie pobytu w Szwajcarii o pięć lat i podanie o szwajcarski paszport. Nie wiem, gdzie będę za pięć lat. Nawet nie wiem, gdzie będę za pięć miesięcy. Jakie to nieszwajcarskie.

Ponieważ nr 3: Nie jestem matką-imigrantką

Szwajcaria to raj dla matek. A matka-imigrantka to nierozerwalny związek frazeologiczny. To, że matki nie pracują, nikogo w Szwajcarii nie dziwi. Zwłaszcza, jeśli to matki przyjezdne. Współczynnik zatrudnienia wśród cudzoziemek mających dzieci jest znacznie niższy niż wśród matek-Szwajcarek. Te ostatnie jakoś znalazły sobie (wywalczyły?) miejsce na rynku pracy. Matki-imigrantki mają absolutne społeczne przyzwolenie na to, żeby zostać z dzieckiem w domu, najlepiej do momentu, aż to nie pójdzie do przedszkola. Jeśli bardzo brakuje im pracy (albo pieniędzy) matki mogą zatrudnić się na „procent” – ale nie więcej niż jedną trzecią etatu, inaczej ucierpi na tym dziecko. Miejsce matki-cudzoziemki jest przecież w domu. A miejsce cudzoziemki-niematki? W pracy. Chcesz pracować na pół etatu, a nie masz dzieci? Zapomnij. Te stanowiska w Szwajcarii już są zarezerwowane.

Ponieważ nr 4: Nie nauczyłam się dyplomacji 

Lista pytań i stwierdzeń, które w rozmowach ze Szwajcarkami i Szwajcarami nie mają prawa paść: Ile zarabiasz? Jeździsz na zakupy do Niemiec? Szwajcaria jest taka zależna od Unii Europejskiej. Czytałaś tę książkę o deportacji Żydów podczas drugiej wojny światowej? A o handlu złotem z Hitlerem? Szwajcarska bankowość jest niezwykle skostniała, zupełnie jak model rodziny. Szwajcaria potrzebuje urlopu ojcowskiego i darmowych żłobków. Dlaczego te bilety są tak drogie? Wstydzisz się mówić po niemiecku? Serwis w tutejszych restauracjach jest fatalny. Co studiowałeś? Nie stać mnie. Masz czas za godzinę?

Wszystkie powyższe pytania i stwierdzenia padły.

Ponieważ nr 5: Nie chcę się odciąć 

Co Ty się tak przejmujesz tymi wyborami? Daj sobie spokój. Przecież nie mieszkasz w Polsce. Ciebie to nie dotyczy. Mówią mi Polacy w Polsce. Mówią mi Polacy w Szwajcarii. A mnie dotyczy. Dotyczy, że hej. Nie chcę być Polką, która hiperwentylowana czystym alpejskim powietrzem, zapomniała skąd jest. Ani taką, która płaci frankami za amnezję. „Bardziej szwajcarską od Szwajcarów”. Chcę pozostać Polką, która wie, co się dzieje w Polsce. Która zaczyna dzień od informacji z Polski. Która czytając je śmieje się i płacze, czasem jednocześnie. Polką, która cierpliwie tłumaczy swój kraj Szwajcarom. Nawet w momentach, kiedy wstydzi się za ten kraj najbardziej na świecie. Nawet wtedy, kiedy sama go nie rozumie. Dlatego będę chodzić na wybory (i o tym pisać) nawet gdy zostanę tu kolejnych 5, 10, 20 lat. Choć wiem, że wielu Polaków w Polsce (i w Szwajcarii) wolałoby, żebym już oddała paszport.

Ponieważ nr 5 i pół: Kocham góry, ale nie potrafię żyć bez morza. Sorry Szwajcario!

Helwecja wezwała kobiety, ale rewolucji nie będzie

Autorka: Katarzyna Waniek, pedagożka socjalna i antropolożka kultury zajmująca się feminizmem i prawami kobiet. W latach 2008-2015 była asystentką językową w Ambulatorium Gynmed w Wiedniu, gdzie doradzała w zakresie antykoncepcji i aborcji. W Szwajcarii mieszka od czterech lat. Jest współinicjatorką nieformalnej grupy Dziewuchy Szwajcaria i absolwentką pierwszej edycji fakultetu feministycznego fem!.

Women's strike switzerland 2019_3

Generalny strajk kobiet w Szwajcarii. Czerwiec 2019. Fot. Olgierd Kajak

Latem 2019 roku tysiące kobiet wyszło na ulice Szwajcarii, między innymi po to, aby zażądać większego udziału we władzy politycznej kraju. Kilka miesięcy później postulaty równości płci przełożyły się na wynik wyborów do szwajcarskiego parlamentu. Po 20 października udział polityczek w pierwszej izbie parlamentu (Rada Narodowa) wzrósł do rekordowych w historii Szwajcarii 42% w porównaniu z 32% w 2015 roku. W Radzie Kantonów natomiast zasiądzie przynajmniej 5 kobiet, a ostateczny wynik znany będzie po drugiej turze wyborów w listopadzie.

Taka sytuacja spowodowała, że jeśli chodzi o odsetek kobiet w polityce, to w porównaniu z innymi państwami Szwajcaria awansowała na 15. miejsce z miejsca 38. i tym samym wyprzedziła Norwegię, Danię, Nową Zelandię, Francję i Włochy. 

Polityka małych kroków 

Jeśli prześledzimy historię alpejskiej Federacji od momentu uzyskania przez Szwajcarki pełni praw wyborczych w 1971 roku do ostatnich wyborów, to zobaczymy, że zmiany na korzyść kobiet nabierają tempa. Oto kilka kluczowych momentów na drodze Szwajcarek do równouprawnienia, która nadal trwa.

W 1990 roku wszystkie kantony (jako ostatni Appenzell Ausserrhoden) wprowadziły czynne i bierne prawo wyborcze kobiet. Wcześniej, w 1988 roku, weszło w życie nowe prawo rodzinne, w którym usunięto zapis o tym, że mężczyzna jest głową rodziny, a kobieta ma prowadzić dom. Do tej pory w szwajcarskich rodzinach to mężczyzna mógł decydować o tym, czy jego żona podejmie pracę, czy będzie zajmować się tylko domem. W 1981 roku równouprawnienie kobiet i mężczyzn zostało zapisane w konstytucji, choć ustawy je faktycznie gwarantujące weszły w życie dopiero 15 lat później. Dopiero ustawa z 1996 roku o równouprawnieniu kobiet i mężczyzn mówiła o usunięciu strukturalnych nierówności dotykających kobiety w życiu zawodowym, w tym niższych płac, dyskryminacji w procesie rekrutacyjnym i na drodze awansu i molestowania seksualnego w miejscu pracy. 

Rok 2000 przyniósł zmiany w prawie rozwodowym, a od 2004 roku przemoc w związku i małżeństwie jest uznana za czyn karalny. Od 2012 roku wprowadzono wyjątek dopuszczający aborcję do końca 12 tygodnia ciąży. Przerwanie ciąży po 12 tygodniu jest możliwe w przypadku zagrożenia zdrowia lub uszkodzenia płodu. Po podjęciu decyzji o przerwaniu ciąży nie wymaga się konsultacji psychologicznej, opinii lekarza lub czasu do namysłu. Antykoncepcja awaryjna jest dostępna bez recepty od 2001 roku. 

Urlop macierzyński w Szwajcarii trwa 14 tygodni i wprowadzono go dopiero w 2005 roku. Możliwość sądowego nakazania opuszczenia wspólnego mieszkania osobie dopuszczającej się przemocy weszła w życie w 2006 roku. W tym samym czasie zaczęło obowiązywać prawo gwarantujące jednorazowe lub okresowe dodatki pieniężne częściowo wyrównujące obciążenie finansowe związane z wychowaniem jednego lub więcej dzieci. 

Od 2012 roku obrzezanie kobiet ma w Szwajcarii kwalifikację czynu karalnego. Pary biorące ślub w Szwajcarii mogą od 2013 roku zachować nazwisko rodowe lub łączone, kobieta nie jest już zmuszona do przyjęcia nazwiska po mężu. Szwajcaria ratyfikowała wszystkie istotne konwencje międzynarodowe i zobowiązała się do zapobiegania dyskryminacji ze względu na płeć, podpisując w 1997 roku Konwencję o prawach politycznych kobiet ONZ. W 2017 roku Szwajcaria ratyfikowała konwencję stambulską o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. 

Helwecja wzywa 

Widzimy więc, że rosnąca rola kobiet w życiu politycznym znajduje przełożenie na zmiany prawne, a te gwarantują realną poprawę w życiu kobiet. W odniesieniu do przyszłości potwierdza to Flavia Kleiner, jedna z inicjatorek ruchu Helvetia ruft (Helwecja wzywa), który promuje ponadpartyjne zaangażowanie kobiet w życie polityczne. Jej zdaniem, kobiety w polityce prezentują inne punkty ciężkości – częściej niż w przypadku polityków interesuje je ekologia i zrównoważony rozwój, równość płci oraz przeciwdziałanie przemocy i dyskryminacji. 

Tymczasem analiza szczebli szwajcarskiej polityki federacyjnej, kantonalnej i komunalnej od 1848 (rok uchwalenia Konstytucji Federalnej) pokazała, że w tym czasie na 2733 wybranych polityków przypadło tylko 246 polityczek. Helwecja, alegoryczna postać symbolizująca jedność narodową Szwajcarii, tradycyjnie przedstawiana w todze z włócznią i w diademie, na współczesnym plakacie wskazuje palcem wzywając kobiety do kandydowania w wyborach niezależnie od poglądów politycznych. Aktywistki z ruchu Helvetia ruft proponowały wszystkim kandydatkom wsparcie w postaci programu z udziałem mentorek i ponadto zaangażowała się w rozmowy promujące kobiety ze wszystkimi partiami, co okazało się bardzo skuteczne.  

Jak pokazała analiza dziennika Neue Zürcher Zeitung (NZZ), podczas ostatnich wyborów do parlamentu siedem partii szwajcarskich zwiększyło udział kobiet na swoich listach. Tym samym udział kobiet wzrósł z 36% do 42% w porównaniu z 2015 rokiem. Kobiety zajęły 46% miejsc na szczytach list wyborczych. Przed czterema laty udział ten wynosił jedynie 33%. Ta różnica w dużej części zaistniała dzięki zmianom na listach partii konserwatywnych i prawicowych – Szwajcarska Partia Ludowa, znana także jako Demokratyczna Unia Centrum (SVP) oraz Radykalno-Demokratyczna Partia Szwajcarii (FDP), które w porównaniu partią Zielonych i Socjaldemokratyczną Partią Szwajcarii musiały nadrobić zaległości. 

stat-frauen-anteil-d

Udział kobiet w szwajcarskiej Radzie Narodowej i Radzie Kantonów w latach 1975-2019 (bez ostatnich wyborów). Źródło: parlament.ch

W Szwajcarii wiele kobiet dopasowuje się do roli, która jest im kulturowo przypisywana i która ma kluczowe znaczenie w utrzymaniu dotychczasowego porządku. Widać to szczególnie w połączeniu kobiecości i opiekuńczości. Kobiety za darmo, z miłości, troszczą się o dzieci, chorych i starszych, inaczej opieka poważnie uszczupliłaby produkt krajowy brutto. Bo nieodpłatna praca kobiet przynosi gospodarce wymierne korzyści. Zgodnie z danymi Szwajcarskiego Urzędu Statystycznego obecnie 79% Szwajcarek jest czynnych zawodowo, wykonując jednocześnie większość prac domowych i opiekuńczych. Aż 60% kobiet pracuje na część etatu, otrzymując często wynagrodzenie niewystarczające do samodzielnej egzystencji. Przez to wiele kobiet (8,1%) żyje poniżej granicy ubóstwa, a 15,5% kobiet zagrożonych jest ubóstwem. W przypadku mężczyzn jest to odpowiednio 6,1% i 13,8%. Niższe zarobki kobiet to też niższe emerytury w przyszłości.

Osiem miliardów godzin

Kobiety obciążone są podwójnie – pracą zawodową i domową (przygotowywanie posiłków, wychowanie dzieci, sprzątanie, pranie, prasowanie etc.). W ciągu roku wykonują 8,7 miliarda godzin nieodpłatnej pracy opiekuńczej i domowej. Szwajcarskie rodziny po urodzeniu się dziecka lub dzieci pielęgnują tradycyjny model: mężczyzna pracuje i utrzymuje rodzinę, kobieta pracuje w domu i dorabia na część etatu. Sprzyja temu realna różnica w wysokości zarobków (w zależności od wyliczeń kobiety zarabiają w Szwajcarii od 18% do 8% mniej niż mężczyźni) oraz fakt, że Szwajcaria jest krajem o najkrótszym urlopie macierzyńskim w Europie, a mężczyznom jeszcze niedawno przysługiwał tylko jeden dzień wolnego z okazji urodzenia dziecka. Również miejsca w żłobkach i przedszkolach są pomimo ulg bardzo drogie. Widoczne są podwójne standardy – podczas gdy przejście na część etatu po urodzeniu się dziecka jest w przypadku kobiety oczekiwane, mężczyźni nadal nie spotykają się z akceptacją pracodawcy w związku z decyzją o redukcji etatu.

Przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2019 lansowane były projekty ustaw dotyczących równouprawnienia kobiet i mężczyzn, co do zarobków, urlopów rodzicielskich, przemocy, redukcji czasu pracy, pracy opiekuńczej i opieki nad dziećmi. Dwa tematy zyskały najwięcej zainteresowania: 38 tygodni urlopu rodzicielskiego i obniżenie tygodnia pracy do 35 godzin. Komentarze medialne nie pozostawiają złudzeń – żaden z tych projektów nie zostanie powitany z radością ani przez politykę, ani przez przedsiębiorców. Mnożą się wątpliwości wobec planów podniesienia urlopu wychowawczego z 14 do 38 tygodni, co może bez dodatkowych instrumentów gwarantujących faktycznie rozdzielenie tego czasu pomiędzy obojgiem rodziców, spowodować wycofanie kobiet z rynku pracy. Powodem tego jest tradycyjny podział ról w szwajcarskich rodzinach, według którego to matki rezygnują z pracy, podczas gdy ojcowie podejmują się pracy w pełnym wymiarze godzin, by utrzymać rodzinę.

Ostatecznie Rada Narodowa i Rada Kantonów we wrześniu przegłosowały dwutygodniowy urlop ojcowski dla Szwajcarów. Koszt tego rozwiązania będzie finansowany po połowie ze strony pracowników oraz pracodawcy i będzie wynosił 0,06% wynagrodzenia. Rozwiązanie to jest krytykowane przez organizacje skupiające mężczyzn i ojców, które żądają dłuższych urlopów rodzicielskich wnoszących więcej do zrównoważenia życia rodzinnego i zawodowego. Urlop ten, według nowych obywatelskich inicjatyw ustawodawczych, trwałby przykładowo 30 tygodni i byłby dzielony po równo pomiędzy oboje rodziców.

topelement-11

Prawnie zagwarantowane dwa tygodnie urlopu ojcowskiego szwajcarski parlament przegłosował dopiero we wrześniu 2019 roku Fot. Keystone

Co z tą równością?

Wynik wyborów nastraja optymistycznie i daje nadzieję na poprawę sytuacji kobiet w szwajcarskim społeczeństwie. Jednak powolność zmian, która charakteryzuje demokrację bezpośrednią, powściągliwe zaangażowanie państwa w politykę rodzinną, równościową i antyprzemocową oraz brak parytetów nie pozostawia złudzeń – rewolucji nie będzie. Polityka małych kroków zapowiada konieczność wieloletniego podtrzymywania postulatów równościowych oraz prawdopodobieństwo nowej mobilizacji i ponowny strajk. Z drugiej strony wprowadzony po czerwcowych demonstracjach urlop ojcowski pokazuje, że protesty społeczne są skuteczne. Jakkolwiek trudno oczekiwać spektakularnej zmiany z dnia na dzień –  Szwajcarki są tego świadome i zapowiadają dalsze długofalowe działania, a ich upór wzmacniają kolektywne doświadczenia nierówności płci.

Mówiła o tym socjolożka Franziska Schutzbach zajmująca się tematem płci w ujęciu kulturowym. Przy okazji obchodów Dnia Kobiet w 2018 roku wyraziła ona przekonanie, że debata #MeToo postawiła równouprawnienie pod znakiem zapytania. Urodzona w 1984 roku Schutzbach wychowała się w przekonaniu, że generacja jej matki wywalczyła ustawowe równouprawnienie dla wszystkich kobiet, nie pozostało nic więcej do zrobienia, wszystko już jest „dobrze”. O tym, że żyła w błędzie, przekonała się, gdy podczas studiów została matką. Według Schutzbach fakt, że u sterów polityki i na wysokich stanowiskach w gospodarce znajduje się coraz więcej kobiet, nie oznacza wymiernej zmiany dla pozostałych kobiet. To mit, że dobrobyt i władza stają się wtedy automatycznie udziałem większości. W rzeczywistości przywileje pozostają udziałem tych, którzy te przywileje już posiedli.

Mit ma się jednak dobrze i karmi następne kobiety złudną nadzieją, że wszystko zależy od nich, muszą się tylko bardziej postarać. Skojarzenia z identyczną sytuacją kobiet w Polsce nasuwają się same. 

Trzy filary – szwajcarski system emerytalny w pigułce

Senioren-Wandern_Schweiz_Fotolia_137994184-835x470

Aktywni seniorzy to częsty widok w Szwajcarii. Fot. fotolia.com

Każdemu, kto pracował w Szwajcarii i odprowadzał składki na ubezpieczenie społeczne przysługuje szwajcarska emerytura. Tutejszy system trzech filarów jest uznawany za jeden z najbardziej wiarygodnych i bezpiecznych na świecie. Choć może się wydawać nieco skomplikowany, to warto dobrze go zrozumieć, aby poznać swoje prawa i różne opcje planowania emerytury. Ten przewodnik powstał po to, aby przybliżyć Wam specyfikę trzech filarów. Tekst stworzyłam we współpracy z firmą doradczą Swissential, z siedzibą w Nyon, regulowaną przez FINMA – szwajcarski nadzór finansowy. Dowiecie się z niego nie tylko, jak zaplanować swoją finansową przyszłość, ale także, jak już teraz wykorzystać możliwości systemu, aby np. obniżyć podatek oraz jak ubiegać się o pieniądze ze składek po opuszczeniu Szwajcarii. Czytelnicy bloga I’m not Swiss mogą również skontaktować się z doradcą firmy Swissential (kontakt na końcu artykułu), aby otrzymać bezpłatną poradę finansową w języku polskim.

Pierwszy filar – podstawowy poziom życia na emeryturze

Pierwszy filar to państwowy plan emerytalny o nazwie AHV (niem)/AVS (fr). Innymi słowy, jest to rządowy system redystrybucji, który obejmuje dodatkowo ubezpieczenie na wypadek inwalidztwa i ubezpieczenie od bezrobocia. Składka, jaką wpłacamy do pierwszego filaru, to 10,25% naszej pensji, z czego 50% jest płacone przez pracodawcę, a 50% jest odciągane z pensji pracownika.

Jeśli ktoś odprowadzał składki od 20. roku życia do osiągnięcia wieku emerytalnego, to maksymalna emerytura, na jaką może liczyć z pierwszego filaru wynosi 2370 CHF miesięcznie (na osobę) lub 3555 CHF miesięcznie (dla małżeństwa). W Szwajcarii związek małżeński oznacza ograniczenia podatkowe i emerytalne, ale w sytuacji wypadku lub śmierci partnera/partnerki, można liczyć na wsparcie w postaci przejęcia części emerytury i pieniędzy z ubezpieczenia na życie, wbudowanego w szwajcarski system trzech filarów. 

Przydatne porady:

Drugi filar – dodatek do pierwszego filaru

Drugi filar, czyli BVG/LPP, to pracowniczy plan emerytalny, ubezpieczenie wypadkowe i ubezpieczenie na życie. Drugi filar jest obowiązkowy dla wszystkich pracowników od 25. roku życia, a składka w zależności od wieku pracownika wynosi minimum 7%, 10%, 15% i 18%. Pracownicy, którzy zarabiają więcej niż 21 339 CHF rocznie, są automatycznie objęci pracowniczym funduszem emerytalnym. Osoby, które pracują na własny rachunek mogą opłacać składki dobrowolnie, wykorzystując trzeci filar w podobny sposób jak drugi. W połączeniu ze składkami z pierwszego filaru możemy spodziewać się, że do momentu przejścia na emeryturę wypracujemy 60% wartości naszej ostatniej pensji. Dodatkowo można wykorzystać swój drugi filar jako depozyt na zakup nieruchomości, budżet na otworzenie własnej firmy lub na dodatkową edukację.

Drugi filar może być naszym pierwszym i najważniejszym źródłem dochodu na emeryturze. Wszyscy wiemy, ile mamy pieniędzy w banku, ale wielu z nas nie wie, że może na bieżąco śledzić informacje znajdujące się na podsumowaniu drugiego filaru. Te informacje otrzymujemy raz do roku (w lutym) od pracodawcy lub mamy do nich dostęp za pośrednictwem portalu powiązanego z naszym drugim filarem.

3Pillar System PL- OK.001

Przydatne porady:

  • Zarówno mężczyźni, jak i kobiety mogą uzyskać dostęp do całości pieniędzy zebranych w drugim filarze już w wieku 58 lat.
  • Jeśli opuszczasz Szwajcarię, możesz poprosić o wypłacenie części swoich oszczędności z drugiego filaru w formie jednorazowej transzy.
  • Jeśli opuszczasz Szwajcarię i wyjeżdżasz poza Europę możesz poprosić o wypłacenie całości swoich oszczędności z drugiego filaru w formie jednorazowej transzy.
  • W zależności od kantonu przy wypłacie zapłacimy różnej wysokości stawkę podatkową. Można znacząco obniżyć ten podatek, jeśli zaplanuje się wyjazd z wyprzedzeniem i przeniesie pieniądze do innego kantonu.
  • Dodatkowym sposobem na obniżenie podatku jest włożenie swoich oszczędności do drugiego filaru (tzw. buy back), co zwiększa naszą emeryturę. Kwota, którą możemy wpłacić zależy od czasu pracy w Szwajcarii i zarobków.
  • Pamiętaj, że kiedy wyjeżdżasz ze Szwajcarii, musisz samodzielnie ubiegać się o wypłatę z tak zwanego vested benefit account, do którego są przenoszone składki osób opuszczających Szwajcarii. W tej chwili nieodebrana kwota na tych kontach w całym kraju wynosi 5 mld CHF.

Trzeci filar – prywatna emerytura

Trzeci filar to prywatna, indywidualna opcja, która składa się z dwóch części (A i B). Wykorzystuje się go do zbudowania dodatkowego kapitału, aby w momencie przejścia na emeryturę zabezpieczyć się przed znacznym spadkiem dochodów. Trzeci filar zazwyczaj przyjmuje formę konta oszczędnościowego na emeryturę i często oznacza też dodatkowe korzyści podatkowe. Maksimum, jakie można wpłacić na trzeci filar A i odliczyć od podstawy podatku to 6826 CHF rocznie. Zwrot podatku z części B zależy od prawa kantonalnego.

Przydatne porady:

  • Korzystanie z kont bankowych dla trzeciego filaru części A jest przydatnym rozwiązaniem dla osób, które planują zostać w Szwajcarii przez 12 do 24 miesięcy. Przy dłuższych pobytach warto rozważyć rozwiązania, które oferują wyższy zwrot z inwestycji, zabezpieczenie kapitału, jak również ubezpieczenie na życie.  
  • Trzeci filar może zostać wykorzystany do spłacenia kredytu na mieszkanie. 
  • Osoby mieszkajace w kanonie Genewa lub Fryburg mogą uzyskać dodatkowe ulgi podatkowe z trzeciego filaru B.
  • Jeśli planujesz w przyszłości opuścić Szwajcarię, trzeci filar to jedyna część systemu, którą można kontunuować jako formę prywatnego konta emerytalnego. 

Kontakt z doradcą:

Krzysztof Cieślik, specjalista firmy Swissential ds. szwajcarskiego systemu trzech filarów. Możesz poprosić o bezpłatną konsultację telefoniczną z ekspertem, wysyłając email na adres ccieslik@swissential.com. 

https://swissential.com

https://www.facebook.com/swiss3pillarsystem

To takie rzeczy dzieją się w Szwajcarii? Słów kilka o bezpieczeństwie

SBB, TRANSPORT, TRANSPORT POLIZEI, TRANSPORTPOLIZEI, SBB TRANSPORTPOLIZEI, POLIZEI, POLIZIST, POLIZISTEN, OEFFENTLICHER VERKEHR, OEV, BAHN, ZUG, ZUEGE, BAHNHOF, BAHNHOEFE, REISEN, BAHNPOLIZEI, BAHNPOLIZIST, BAHNPOLIZISTEN, HUND, HUNDE, POLIZEIHUND, DIENSTH

Przestępczość w Szwajcarii od 2014 roku spadła o prawie 20 procent. Fot. admin.ch 

Wczesne popołudnie. Jadę autobusem nr 2 od siebie z domu do centrum Winterthuru. Mniej więcej w połowie drogi na przystanku wpada kobieta, na oko po czterdziestce, choć widać, że mocno zmęczona życiem. Siada koło mnie i zaczyna się gapić. Nie reaguję, robię coś w telefonie. Nagle kobieta zaczyna krzyczeć, na mnie, po szwajcarsku. Delikatnie zwracam jej uwagę, że nie rozumiem i czy mogłaby przestać. To ją rozsierdza, zaczyna uderzać palcem w mój telefon i krzyczeć głośniej (z tego, co udaje mi się zrozumieć, chyba mnie obraża). Próbuję zachować spokój, choć robi mi się coraz mniej fajnie. Ludzie w autobusie – ukradkowe spojrzenia w naszą stronę, zero reakcji. Kobieta staje się coraz bardziej agresywna, a ja marzę o tym, żeby zniknąć. W końcu pluje mi pod nogi i wybiega na kolejnym przystanku. To był pierwszy i póki co ostatni raz, kiedy w Szwajcarii poczułam się zagrożona.

W ubiegłym tygodniu helweckim społeczeństwem wstrząsnęła szokująca zbrodnia. W Bazylei, w biały dzień, na ulicy 75-letnia Szwajcarka zaatakowała nożem 7-letniego chłopca. Dziecko nie przeżyło, a sprawczyni jest pod obserwacją psychiatryczną. Medialna burza nasiliła się, kiedy ujawniono, że rodzina chłopca to kosowscy Albańczycy. Zbrodnia na tle narodowościowym? Przypadkowa ofiara amoku chorej psychicznie staruszki? Nie nam to osądzać.

Kilka dni temu gazety donosiły o napaści na nastolatka w Schaffhausen. Trzech mężczyzn, grożąc nożem, ograbiło go z telefonu i słuchawek. Tego samego dnia w Zurychu, o 5.30 rano, 47-letni Szwajcar zaatakował przechodniów żelaznym prętem. Na koniec sam, pobity, trafił do szpitala z urazami głowy. Parę dni wcześniej – policja w Rüti pojmała 33-letniego ekshibicjonistę, który nagabywał dzieci pod szkołą.

Wszystkie te sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego, poza tym, że wydarzyły się w Szwajcarii w ciągu ostatniego tygodnia. Oczywiście, przestępstwa jak to w Bazylei nie mają tutaj miejsca codziennie, więc ich naturalną konsekwencją jest ogólnonarodowa dyskusja na temat bezpieczeństwa obywateli. Nad codziennymi napadami, kradzieżami, oszustwami się nie pochylamy. Wracamy z imprezy po nocy, puszczamy dzieci same do szkoły, chodzimy z otwartą torebką i nie przypinamy roweru pod sklepem. Złe rzeczy dzieją się gdzie indziej. Przecież w Szwajcarii jest tak bezpiecznie!

I rzeczywiście tak czuje się w swoim kraju 95 procent Szwajcarów. To niezwykle wysokie poczucie spokoju wynika z zaufania do policji, sądów i armii, a także przekonania, że sprawy w kraju idą w dobrym kierunku, m.in. te związane z przeciwdziałaniem aktom terroryzmu. Podobnie wysoki odsetek helweckich obywateli wierzy w siłę polityki neutralności, utożsamia ją z ideą szwajcarskiego państwa i upatruje w niej źródła stabilności.

Subiektywne poczucie bezpieczeństwa to jedno. Jak wyglądają policyjne statystyki? Według raportu za 2018 rok, w Szwajcarii popełniono ponad 430 tysięcy czynów karalnych, a w porównaniu z 2014 rokiem przestępczość zmniejszyła się aż o 18 procent. Oczywiście, to tylko oficjalne oblicze problemu, ponieważ wiele aktów przemocy, np. domowej nie jest w ogóle zgłaszanych.

Każdego roku w Szwajcarii ma miejsce ok. 50 morderstw, co wydaje się liczbą niewielką, jak na ponad 8 milionowy kraj. Połowa przypadków to zbrodnie, do których dochodzi w domu. Liczba popełnianych aktów przemocy na 1000 mieszkańców pozostaje w Szwajcarii bardzo niska. W 2018 roku w całym kraju 152 razy usiłowano zabójstwa, z czego 22 z użyciem broni. Z przestępstw lżejszego kalibru, spada też liczba kradzieży, od rekordowego 2012 roku aż o połowę. Za to w ostatnim czasie policja notuje duży wzrost wszelkiego rodzaju oszustw. Coraz większym problemem są szantażyści i hakerzy. Spadła natomiast liczba oskarżeń o handel narkotykami, co autorzy raportu tłumaczą legalizacją posiadania niewielkiej ilości marihuany na własny użytek. Z ciekawostek, miastem o najwyższym wskaźniku przestępczości jest Bazylea, a najwięcej rowerów kradnie się w Solothurn.

Piszę o przestępczości w Szwajcarii nie po to, żeby Was straszyć ani uspokajać. Mamy szczęście, bo omijają nas zamachy terrorystyczne, a codzienność upływa w poczuciu względnej pewności, że nam i naszym bliskim nie stanie się nic złego. Co by nie mówić o szwajcarskiej penalizacji metodą kija i marchewki, zgodnie z którą za przekroczenie prędkości na drodze grozi niekiedy wyższa kara niż za molestowanie seksualne, to efekt jest taki, że żyjemy w jednym z najbezpieczniejszych krajów na świecie. Według Global Peace Index, Szwajcarię wyprzedza pod tym względem tylko jedenaście krajów, w tym w Europie Islandia, Dania, Portugalia, Czechy, Irlandia i Słowenia. Szwajcaria została też okrzyknięta najbezpieczniejszym miejscem do życia w ankiecie przeprowadzanej regularnie wśród ekspatów (Expat Insider Survey 2017).

Piszę o tym wszystkim po to, żeby zwrócić uwagę na jedną rzecz. Szwajcaria nie jest mydlaną bańką, w której zamknięci jesteśmy chronieni przed całym brudem tego świata. To, co się stało w Bazylei jest niepojęte, ale nie ma co łapać się za głowę i dziwić, że „takie rzeczy dzieją się w Szwajcarii”. W Szwajcarii, w Polsce, we Francji, w Norwegii, w Nowej Zelandii. Zło dzieje się wszędzie i kraj naszej emigracji – choć bezpieczny na tle świata – nie jest tutaj wyjątkiem. To banał, o którym jednak warto pamiętać, aby nie wpaść w pułapkę złudzeń i uproszczeń. Ja po historii z autobusu nie przestałam korzystać z komunikacji publicznej, ale siadam odtąd na wszelki wypadek nieco bliżej kierowcy.

Szwajcarski dwugłos #3: Czy Szwajcaria jest kobietą?

DIGI5x7templateHORIZ

Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Kobiet. Z tej okazji postanowiłam wejść w rolę adwokatki diabła i odpowiedzieć twierdząco na postawione w tytule pytanie. Szybko przekonałam się, że wyszukanie argumentów na potwierdzenie tezy, że Szwajcaria jest kobietą to zadanie karkołomne, a im głębiej wchodzę w ten społeczny las, tym więcej widzę drzew, wyrastających na glebie helweckiego patriarchatu (ja to napisałam?). Jednak dwugłos musi być, więc biorę tego byka (czemu nie tę krowę?) za rogi i udowodnię Wam (oraz sobie), że Szwajcaria – wbrew wszelkim moim doświadczeniom i obserwacjom – jednak JEST kobietą.

Zacznijmy od podstaw. Die Schweiz, la Suisse, la Svizzera, la Svizra. W każdym z czterech oficjalnych języków kraju Szwajcaria jest kobietą. Nawet po polsku i po rosyjsku. Po czesku nie. Švýcarsko.

Na koniec 2017 roku Szwajcarię zamieszkiwało 4 miliony 277 tysięcy 696 kobiet. To dokładnie o 71 tysięcy 262 więcej niż mężczyzn. Patrząc na rzecz statystycznie, Szwajcaria jest kobietą. Wśród najbardziej sfeminizowanych kantonów znajdują się Berno, Vaud, Genewa i włoskie Ticino. Przewaga liczebna wynika między innymi z tego, że kobiety częściej dożywają późnej starości. Przewidywana długość ich życia to ponad 85 lat w porównaniu z 81 lat w przypadku mężczyzn. Kobiety w Szwajcarii są też z reguły lepiej wykształcone niż mężczyźni, przynajmniej jeśli chodzi o szkolnictwo średniego stopnia. Szwajcaria jest kobietą – starą bernenką bez magistra.

Więcej statystycznych przewag kobiet nad mężczyznami w Szwajcarii nie znalazłam. Właściwie na tym ten wpis mógłby się zakończyć. Ale ja wciąż, desperacko chcę Wam udowodnić, że Szwajcaria jest kobietą! Od teraz pełna powaga.

Szwajcaria jest kobietą..

… ponieważ pozwala kobietom decydować o własnym ciele, nie mówi, ile i czy w ogóle mają mieć dzieci, nie próbuje przekupić prorozrodczymi programami, ładnie nazwanymi polityką prorodzinną. Szwajcarskie prawo aborcyjne jest jednym z najbardziej liberalnych na świecie. Kobieta ma prawo na żądanie przerwać ciążę do 12 tygodnia, a koszty zabiegu co do zasady pokrywa podstawowe obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne. Pigułki „dzień po” są legalne i można je dostać w aptece bez recepty. Środki antykoncepcyjne również są łatwo dostępne i w porównaniu do zarobków tanie (15-30 CHF/mies.). Dziewczynki uczą się o seksualności w szkołach, a w zachodniej Szwajcarii elementy edukacji seksualnej wprowadzane są już w przedszkolach. Z bezdzietności nie robi się wielkiego halo. W Szwajcarii mniej więcej co piąta kobieta pod koniec swojego wieku reprodukcyjnego, z różnych powodów, nie ma potomstwa. Pomaga się kobietom, które dzieci mieć nie mogą, ale ich chcą, a te, które mogą, a nie chcą, po prostu zostawia się w spokoju.

Szwajcaria jest kobietą..

… ponieważ pozwala kobietom sypiać z kim chcą. Od 2007 roku związki partnerskie osób jednej płci są w Szwajcarii właściwie zrównane w prawach z małżeństwami. Różnice dotyczą możliwości adopcji dziecka i korzystania z zabiegów in vitro. Ostatnio szwajcarski parlament dał zielone światło do zmiany przepisów regulujących również te kwestie. Być może całkiem niedługo Szwajcaria, podobnie jak wcześniej Niemcy, Austria i wiele innych krajów w Europie, pozwoli na zawieranie małżeństw osobom tej samej płci. Ankieta społeczna z 2016 roku pokazała, że 7 na 10 mieszkańców Szwajcarii jest za takim rozwiązaniem.

Szwajcaria jest kobietą..

… ponieważ nie piętnuje matek, które chcą zostać z dziećmi w domu. Możemy narzekać na to, że kobiety w Szwajcarii nie mogą mieć wszystkiego. Że jak pojawia się dziecko, to są wypychane z rynku pracy i na siłę zamykane w złotych klatkach domowych obowiązków. Że praca na 20 czy 40 procent nie starcza nawet na żłobek. Że zostaje im status Hausfrau w papierach, robienie zakupów o godz.10 w Coopie i popołudniowe kawki z podobnymi sobie ofiarami helweckiego patriarchatu. To wszystko prawda. Bycie matką na pełen etat to nie jest zadanie dla każdego, ale są kobiety, które po prostu tego chcą. Są też takie, którym praca dwa razy w tygodniu zupełnie do szczęścia wystarczy. One chcą być przede wszystkim matkami. Gdzie będzie im lepiej niż w Szwajcarii?

Na koniec, aby uleciały z głowy ostatnie wątpliwości, co do tego, że Szwajcaria jednak jest kobietą, argument wagi ciężkiej. 

Szwajcaria jest kobietą..

… ponieważ stała się domem dla nas – migrantek. Polek, Włoszek, Niemek, Brazylijek. Pielęgniarek, lekarek, właścicielek firm, artystek, menedżerek banków, naukowczyń, prawniczek. Matek, niematek, studentek, gospodyń domowych, babć. To my zmieniamy Szwajcarię. Tak, żeby każdego dnia stawała się coraz bardziej.. kobietą.

Wszystkiego dobrego Dziewczyny!

CHCECIE WIEDZIEĆ, JAK ODPOWIEDZIAŁ LAMBERT KRÓL Z BLOGA SWISS TALES? Czytajcie tutaj http://swisstales.pl/dwuglos-3-czy-szwajcaria-jest-kobieta/