Helwecja wezwała kobiety, ale rewolucji nie będzie

Autorka: Katarzyna Waniek, pedagożka socjalna i antropolożka kultury zajmująca się feminizmem i prawami kobiet. W latach 2008-2015 była asystentką językową w Ambulatorium Gynmed w Wiedniu, gdzie doradzała w zakresie antykoncepcji i aborcji. W Szwajcarii mieszka od czterech lat. Jest współinicjatorką nieformalnej grupy Dziewuchy Szwajcaria i absolwentką pierwszej edycji fakultetu feministycznego fem!.

Women's strike switzerland 2019_3

Generalny strajk kobiet w Szwajcarii. Czerwiec 2019. Fot. Olgierd Kajak

Latem 2019 roku tysiące kobiet wyszło na ulice Szwajcarii, między innymi po to, aby zażądać większego udziału we władzy politycznej kraju. Kilka miesięcy później postulaty równości płci przełożyły się na wynik wyborów do szwajcarskiego parlamentu. Po 20 października udział polityczek w pierwszej izbie parlamentu (Rada Narodowa) wzrósł do rekordowych w historii Szwajcarii 42% w porównaniu z 32% w 2015 roku. W Radzie Kantonów natomiast zasiądzie przynajmniej 5 kobiet, a ostateczny wynik znany będzie po drugiej turze wyborów w listopadzie.

Taka sytuacja spowodowała, że jeśli chodzi o odsetek kobiet w polityce, to w porównaniu z innymi państwami Szwajcaria awansowała na 15. miejsce z miejsca 38. i tym samym wyprzedziła Norwegię, Danię, Nową Zelandię, Francję i Włochy. 

Polityka małych kroków 

Jeśli prześledzimy historię alpejskiej Federacji od momentu uzyskania przez Szwajcarki pełni praw wyborczych w 1971 roku do ostatnich wyborów, to zobaczymy, że zmiany na korzyść kobiet nabierają tempa. Oto kilka kluczowych momentów na drodze Szwajcarek do równouprawnienia, która nadal trwa.

W 1990 roku wszystkie kantony (jako ostatni Appenzell Ausserrhoden) wprowadziły czynne i bierne prawo wyborcze kobiet. Wcześniej, w 1988 roku, weszło w życie nowe prawo rodzinne, w którym usunięto zapis o tym, że mężczyzna jest głową rodziny, a kobieta ma prowadzić dom. Do tej pory w szwajcarskich rodzinach to mężczyzna mógł decydować o tym, czy jego żona podejmie pracę, czy będzie zajmować się tylko domem. W 1981 roku równouprawnienie kobiet i mężczyzn zostało zapisane w konstytucji, choć ustawy je faktycznie gwarantujące weszły w życie dopiero 15 lat później. Dopiero ustawa z 1996 roku o równouprawnieniu kobiet i mężczyzn mówiła o usunięciu strukturalnych nierówności dotykających kobiety w życiu zawodowym, w tym niższych płac, dyskryminacji w procesie rekrutacyjnym i na drodze awansu i molestowania seksualnego w miejscu pracy. 

Rok 2000 przyniósł zmiany w prawie rozwodowym, a od 2004 roku przemoc w związku i małżeństwie jest uznana za czyn karalny. Od 2012 roku wprowadzono wyjątek dopuszczający aborcję do końca 12 tygodnia ciąży. Przerwanie ciąży po 12 tygodniu jest możliwe w przypadku zagrożenia zdrowia lub uszkodzenia płodu. Po podjęciu decyzji o przerwaniu ciąży nie wymaga się konsultacji psychologicznej, opinii lekarza lub czasu do namysłu. Antykoncepcja awaryjna jest dostępna bez recepty od 2001 roku. 

Urlop macierzyński w Szwajcarii trwa 14 tygodni i wprowadzono go dopiero w 2005 roku. Możliwość sądowego nakazania opuszczenia wspólnego mieszkania osobie dopuszczającej się przemocy weszła w życie w 2006 roku. W tym samym czasie zaczęło obowiązywać prawo gwarantujące jednorazowe lub okresowe dodatki pieniężne częściowo wyrównujące obciążenie finansowe związane z wychowaniem jednego lub więcej dzieci. 

Od 2012 roku obrzezanie kobiet ma w Szwajcarii kwalifikację czynu karalnego. Pary biorące ślub w Szwajcarii mogą od 2013 roku zachować nazwisko rodowe lub łączone, kobieta nie jest już zmuszona do przyjęcia nazwiska po mężu. Szwajcaria ratyfikowała wszystkie istotne konwencje międzynarodowe i zobowiązała się do zapobiegania dyskryminacji ze względu na płeć, podpisując w 1997 roku Konwencję o prawach politycznych kobiet ONZ. W 2017 roku Szwajcaria ratyfikowała konwencję stambulską o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. 

Helwecja wzywa 

Widzimy więc, że rosnąca rola kobiet w życiu politycznym znajduje przełożenie na zmiany prawne, a te gwarantują realną poprawę w życiu kobiet. W odniesieniu do przyszłości potwierdza to Flavia Kleiner, jedna z inicjatorek ruchu Helvetia ruft (Helwecja wzywa), który promuje ponadpartyjne zaangażowanie kobiet w życie polityczne. Jej zdaniem, kobiety w polityce prezentują inne punkty ciężkości – częściej niż w przypadku polityków interesuje je ekologia i zrównoważony rozwój, równość płci oraz przeciwdziałanie przemocy i dyskryminacji. 

Tymczasem analiza szczebli szwajcarskiej polityki federacyjnej, kantonalnej i komunalnej od 1848 (rok uchwalenia Konstytucji Federalnej) pokazała, że w tym czasie na 2733 wybranych polityków przypadło tylko 246 polityczek. Helwecja, alegoryczna postać symbolizująca jedność narodową Szwajcarii, tradycyjnie przedstawiana w todze z włócznią i w diademie, na współczesnym plakacie wskazuje palcem wzywając kobiety do kandydowania w wyborach niezależnie od poglądów politycznych. Aktywistki z ruchu Helvetia ruft proponowały wszystkim kandydatkom wsparcie w postaci programu z udziałem mentorek i ponadto zaangażowała się w rozmowy promujące kobiety ze wszystkimi partiami, co okazało się bardzo skuteczne.  

Jak pokazała analiza dziennika Neue Zürcher Zeitung (NZZ), podczas ostatnich wyborów do parlamentu siedem partii szwajcarskich zwiększyło udział kobiet na swoich listach. Tym samym udział kobiet wzrósł z 36% do 42% w porównaniu z 2015 rokiem. Kobiety zajęły 46% miejsc na szczytach list wyborczych. Przed czterema laty udział ten wynosił jedynie 33%. Ta różnica w dużej części zaistniała dzięki zmianom na listach partii konserwatywnych i prawicowych – Szwajcarska Partia Ludowa, znana także jako Demokratyczna Unia Centrum (SVP) oraz Radykalno-Demokratyczna Partia Szwajcarii (FDP), które w porównaniu partią Zielonych i Socjaldemokratyczną Partią Szwajcarii musiały nadrobić zaległości. 

stat-frauen-anteil-d

Udział kobiet w szwajcarskiej Radzie Narodowej i Radzie Kantonów w latach 1975-2019 (bez ostatnich wyborów). Źródło: parlament.ch

W Szwajcarii wiele kobiet dopasowuje się do roli, która jest im kulturowo przypisywana i która ma kluczowe znaczenie w utrzymaniu dotychczasowego porządku. Widać to szczególnie w połączeniu kobiecości i opiekuńczości. Kobiety za darmo, z miłości, troszczą się o dzieci, chorych i starszych, inaczej opieka poważnie uszczupliłaby produkt krajowy brutto. Bo nieodpłatna praca kobiet przynosi gospodarce wymierne korzyści. Zgodnie z danymi Szwajcarskiego Urzędu Statystycznego obecnie 79% Szwajcarek jest czynnych zawodowo, wykonując jednocześnie większość prac domowych i opiekuńczych. Aż 60% kobiet pracuje na część etatu, otrzymując często wynagrodzenie niewystarczające do samodzielnej egzystencji. Przez to wiele kobiet (8,1%) żyje poniżej granicy ubóstwa, a 15,5% kobiet zagrożonych jest ubóstwem. W przypadku mężczyzn jest to odpowiednio 6,1% i 13,8%. Niższe zarobki kobiet to też niższe emerytury w przyszłości.

Osiem miliardów godzin

Kobiety obciążone są podwójnie – pracą zawodową i domową (przygotowywanie posiłków, wychowanie dzieci, sprzątanie, pranie, prasowanie etc.). W ciągu roku wykonują 8,7 miliarda godzin nieodpłatnej pracy opiekuńczej i domowej. Szwajcarskie rodziny po urodzeniu się dziecka lub dzieci pielęgnują tradycyjny model: mężczyzna pracuje i utrzymuje rodzinę, kobieta pracuje w domu i dorabia na część etatu. Sprzyja temu realna różnica w wysokości zarobków (w zależności od wyliczeń kobiety zarabiają w Szwajcarii od 18% do 8% mniej niż mężczyźni) oraz fakt, że Szwajcaria jest krajem o najkrótszym urlopie macierzyńskim w Europie, a mężczyznom jeszcze niedawno przysługiwał tylko jeden dzień wolnego z okazji urodzenia dziecka. Również miejsca w żłobkach i przedszkolach są pomimo ulg bardzo drogie. Widoczne są podwójne standardy – podczas gdy przejście na część etatu po urodzeniu się dziecka jest w przypadku kobiety oczekiwane, mężczyźni nadal nie spotykają się z akceptacją pracodawcy w związku z decyzją o redukcji etatu.

Przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2019 lansowane były projekty ustaw dotyczących równouprawnienia kobiet i mężczyzn, co do zarobków, urlopów rodzicielskich, przemocy, redukcji czasu pracy, pracy opiekuńczej i opieki nad dziećmi. Dwa tematy zyskały najwięcej zainteresowania: 38 tygodni urlopu rodzicielskiego i obniżenie tygodnia pracy do 35 godzin. Komentarze medialne nie pozostawiają złudzeń – żaden z tych projektów nie zostanie powitany z radością ani przez politykę, ani przez przedsiębiorców. Mnożą się wątpliwości wobec planów podniesienia urlopu wychowawczego z 14 do 38 tygodni, co może bez dodatkowych instrumentów gwarantujących faktycznie rozdzielenie tego czasu pomiędzy obojgiem rodziców, spowodować wycofanie kobiet z rynku pracy. Powodem tego jest tradycyjny podział ról w szwajcarskich rodzinach, według którego to matki rezygnują z pracy, podczas gdy ojcowie podejmują się pracy w pełnym wymiarze godzin, by utrzymać rodzinę.

Ostatecznie Rada Narodowa i Rada Kantonów we wrześniu przegłosowały dwutygodniowy urlop ojcowski dla Szwajcarów. Koszt tego rozwiązania będzie finansowany po połowie ze strony pracowników oraz pracodawcy i będzie wynosił 0,06% wynagrodzenia. Rozwiązanie to jest krytykowane przez organizacje skupiające mężczyzn i ojców, które żądają dłuższych urlopów rodzicielskich wnoszących więcej do zrównoważenia życia rodzinnego i zawodowego. Urlop ten, według nowych obywatelskich inicjatyw ustawodawczych, trwałby przykładowo 30 tygodni i byłby dzielony po równo pomiędzy oboje rodziców.

topelement-11

Prawnie zagwarantowane dwa tygodnie urlopu ojcowskiego szwajcarski parlament przegłosował dopiero we wrześniu 2019 roku Fot. Keystone

Co z tą równością?

Wynik wyborów nastraja optymistycznie i daje nadzieję na poprawę sytuacji kobiet w szwajcarskim społeczeństwie. Jednak powolność zmian, która charakteryzuje demokrację bezpośrednią, powściągliwe zaangażowanie państwa w politykę rodzinną, równościową i antyprzemocową oraz brak parytetów nie pozostawia złudzeń – rewolucji nie będzie. Polityka małych kroków zapowiada konieczność wieloletniego podtrzymywania postulatów równościowych oraz prawdopodobieństwo nowej mobilizacji i ponowny strajk. Z drugiej strony wprowadzony po czerwcowych demonstracjach urlop ojcowski pokazuje, że protesty społeczne są skuteczne. Jakkolwiek trudno oczekiwać spektakularnej zmiany z dnia na dzień –  Szwajcarki są tego świadome i zapowiadają dalsze długofalowe działania, a ich upór wzmacniają kolektywne doświadczenia nierówności płci.

Mówiła o tym socjolożka Franziska Schutzbach zajmująca się tematem płci w ujęciu kulturowym. Przy okazji obchodów Dnia Kobiet w 2018 roku wyraziła ona przekonanie, że debata #MeToo postawiła równouprawnienie pod znakiem zapytania. Urodzona w 1984 roku Schutzbach wychowała się w przekonaniu, że generacja jej matki wywalczyła ustawowe równouprawnienie dla wszystkich kobiet, nie pozostało nic więcej do zrobienia, wszystko już jest „dobrze”. O tym, że żyła w błędzie, przekonała się, gdy podczas studiów została matką. Według Schutzbach fakt, że u sterów polityki i na wysokich stanowiskach w gospodarce znajduje się coraz więcej kobiet, nie oznacza wymiernej zmiany dla pozostałych kobiet. To mit, że dobrobyt i władza stają się wtedy automatycznie udziałem większości. W rzeczywistości przywileje pozostają udziałem tych, którzy te przywileje już posiedli.

Mit ma się jednak dobrze i karmi następne kobiety złudną nadzieją, że wszystko zależy od nich, muszą się tylko bardziej postarać. Skojarzenia z identyczną sytuacją kobiet w Polsce nasuwają się same. 

Zegarki, kawa i rzepy. O tym, jak Szwajcarzy zostawili swój ślad na Księżycu

NASA-Speedmaster

Buzz Aldrin z zegarkiem szwajcarskiej firmy Omega na prawym nadgarstku. Fot. NASA

50 lat temu, 20 lipca 1969 roku, o godzinie 20:17 amerykańskiego czasu, 600 milionów ludzi na Ziemi oglądało na ekranach telewizorów, jak człowiek stawia pierwszy krok na Księżycu. Misja Apollo 11 to był sukces, który przeszedł do historii ludzkości, a gloria spłynęła na Amerykanów Neila Armstronga i (w mniejszym stopniu) Edwina Buzza Aldrina. Tymczasem, aby cała ta niemożliwa operacja się powiodła, potrzebny był wysiłek setek tysięcy ludzi i zaawansowane technologie stworzone przez najtęższe umysły, nie mówiąc już o wielkiej górze pieniędzy. A także odrobina szwajcarskiej pomysłowości. Choć fizycznie żaden Szwajcar nigdy nie postawił stopy na Srebrnym Globie, to można powiedzieć, że Helweci zostawili tam swój ślad.

„The eagle has landed”

Kojarzycie charakterystyczny emblemat z lądującym orłem, którego NASA używała podczas księżycowej misji? Naszywki z symbolem Ameryki zdobiły skafandry astronautów i uniformy ekipy naziemnej. Uszyła je firma Lion Brothers z Maryland na maszynach typu 2S-55 firmy Saurer ze szwajcarskiego Arbon w kantonie Thurgau. W amerykańskich szwalniach 40 takich maszyn dzień i noc pracowało na zamówienie NASA. Podobnież i amerykańska flaga, którą Buzz Aldrin wbił w księżycową ziemię, wyszła spod szwajcarskiej igły.

s69_34875

Oficjalna naszywka księżycowej misji wyszła spod szwajcarskiej igły. Fot. NASA

Ale jeszcze zanim wetknięta w Księżyc flaga symbolicznie przypieczętowała amerykański sukces, Aldrin rozstawił tam coś innego – żagiel słoneczny, wynalazek profesora Johannesa Geissa, profesora fizyki z Berna. Kawałek folii aluminiowej mierzył prędkość wiatrów słonecznych, a zgromadzone w ten sposób dane posłużyły potem szwajcarskim naukowcom z Wydziału Fizyki Eksperymentalnej do badań nad Układem Słonecznym i genezą Wielkiego Wybuchu. Berneński projekt był jedynym nieamerykańskim programem badawczym, przeprowadzonym podczas księżycowej wyprawy.

„Houston: 20 sekund” 

Aby misja Apollo 11 się powiodła niezwykle istotny był czas. A kto potrafi go mierzyć lepiej niż Szwajcarzy? Na zdjęciach z kapsuły rakiety Saturn V Buzz Aldrin pozuje z legendarnym Speedmasterem – zegarkiem Omega, wyprodukowanym przez firmę ze szwajcarskiego Biel. Dzięki odporności na wstrząsy, ekstremalne temperatury i pola magnetyczne, czasomierz nie miał sobie równych. Aldrin nosił Omegę nie tylko w statku kosmicznym, ale i stąpając po Księżycu, co oczywiście firma wykorzystuje w kampaniach reklamowych do dzisiaj. Jeśli macie wolnych 10 tysięcy franków, możecie sobie sprawić jeden z 6969 zegarków z limitowanej serii Omegi, wypuszczonej z okazji 50-lecia lądowania na Księżycu. Do obejrzenia tutaj.

Mało kto wie, że i paski, które przytwierdzały zegarki do skafandrów wszystkich dwunastu śmiałków, którzy dotychczas wylądowali na Księżycu, wykorzystywały szwajcarski wynalazek – taśmy na rzepy Velcro, wyprodukowane w Aubonne nad Jeziorem Genewskim. Rzepy pomagały też astronautom w codziennym życiu w stanie nieważkości – trzymały buty na nogach i różne małe przedmioty na swoich miejscach.

Szwajcarzy dołożyli swój kamyczek do ogródka także przy procesie produkcji hełmów dla astronautów. Wizjer musiał chronić oczy przed światłem słonecznym i promieniowaniem ultrafioletowym, dlatego jego wewnętrzną stronę pokryto warstwą złota, a następnie powleczono Tinuvinem, substancją chemiczną, kupioną od firmy Geigy z Bazylei.

f8681cf1-db99-4e48-8148-0e82a5ddcaad

„Nescafe też była na księżycu”. Na zdjęciu Buzz Aldrin rozstawia żagiel słoneczny z Berna. Fot. archiwum Nestlé

„Mały krok dla człowieka..

Kosmiczni bohaterowie zjedli śniadanie – tak pewnie brzmiałby pasek w telewizji informacyjnej, gdyby misja na księżyc odbywała się dzisiaj. Astronauci zanim dotarli do celu spędzili trzy dni w mało komfortowych warunkach, ale musieli tam jeść i pić. A wiadomo, że do śniadania, nawet jeśli jest się akurat w statku kosmicznym, nie może zabraknąć kawy. Tu interes zwęszył szwajcarski koncern Nestlé, którego rozpuszczalna Nescafé Gold nie wymagała zbytnich ceregieli, wystarczyło do proszku dodać trochę wody i kawopodobny płyn można było w praktyczny sposób zażyć nawet w warunkach nieważkości.

Aby osłodzić życie ekipie Armstronga, firma Nestlé stworzyła też kosmiczne słodycze wielkości kostki bulionowej. Space-Cubes o smaku truskawkowym, kokosowym, czekoladowym i orzechowym, same trafiały do buzi. Jak wiadomo, dieta jest bardzo ważna dla astronautów, a ilość przyjmowanego pożywienia musi być starannie określona. O odpowiednie porcje również zadbali Szwajcarzy, a ściślej precyzyjne wagi firmy Mettler znad Greifensee w kantonie Zurych. Urządzenia gwarantowały dokładne pomiary przy zmianach ciśnienia i temperaturach do 1600 stopni.

..wielki skok dla ludzkości”

Dzięki szwajcarskiej myśli technicznej nie tylko pracownicy NASA, ale i miliony ludzi na świecie mogły z wypiekami na twarzy śledzić historyczny moment lądowania na Księżycu. Soczewki o wysokiej rozdzielczości, w które wyposażone były kamery, rejestrujące to, co się działo podczas misji Apollo, to dzieło Szwajcarów. Dostarczyła je firma Kern z Aarau, podobnie jak i wysoce precyzyjne urządzenia pomiarowe, wykorzystywane przy budowie rakiety Saturn V.

8d74c9cb-b492-4b99-96c2-72f1ec2765d9

Nawet czujniki dymu do bazy w Houston dostarczyli Szwajcarzy. Fot. archiwum NASA

Także projektory w ośrodku dowodzenia NASA w Houston, wyświetlające na wielkich ekranach odliczanie do startu rakiety, a następnie obrazy z księżyca niemal w czasie rzeczywistym, pochodziły ze Szwajcarii – od firmy Gretag z Regensdorfu w kantonie Zurych. Amerykanie kupili wówczas od Szwajcarów 34 projektory typu Eidophor łącznie za 20 milionów franków. Swiss made były też zamontowane w suficie bazy w Houston czujniki dymu. Detektory dostarczyła firma Cerberus z Männedorfu w kantonie Zurych. 

Szwajcarski wkład w powodzenie amerykańskiej misji to także wyspecjalizowane niszowe technologie i produkty. Takie jak bardzo wytrzymałe syntetyczne szafiry z kantonu Valais, które były używane do konstrukcji baterii słonecznych i zabezpieczenia okien w kapsule statku.

TASA i jedyny szwajcarski astronauta 

W Szwajcarii misja na księżyc budziła równie silne emocje, jak i na całym świecie. Neil Armstrong, Edwin Aldrin i Michael Collins mieli tu nawet swoich naśladowców. W 1968 roku trzech nastolatków z Gretzenbach w kantonie Solothurn zapragnęło przeżyć to, co amerykańscy astronauci. Powołali własną misję, którą nazwali Team Apollo Schweiz Amerika, w skrócie TASA i zabrali się za budowę statku kosmicznego. Po dwóch latach kapsuła, przy której powstawaniu pomagała cała wieś, stanęła przed domem rodziców jednego z kandydatów na astronautę. Trzech przyjaciół zaplombowało się w niej na dwa tygodnie, symulując lot na księżyc. Żywili się amerykańskimi konserwami, spali w ciasnocie i załatwiali do plastikowych worków. Swoją przygodę transmitowali za pomocą kamery. Kiedy po 14 dniach misja zakończyła się sukcesem, mieszkańcy Gretzenbach urządzili wielkie święto, a o „szwajcarskich astronautach” pisały media w całym kraju. Dzisiaj panowie, już emeryci, wciąż się przyjaźnią i nadal interesują się kosmosem.

Z kolei prawdziwego astronautę Szwajcaria miała dotychczas tylko jednego. To Claude Nicollier z Vevey nad Jeziorem Genewskim, który wziął udział w czterech misjach kosmicznych NASA. W 1999 roku, jako pierwszy astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej, odbył 8-godzinny spacer w otwartej przestrzeni kosmicznej (tzw. spacewalk). Nicollier podczas swojej kariery spędził w kosmosie łącznie 42 dni, 12 godzin i 5 minut. Dzisiaj ma 74 lata.


Źródła:

https://www.nzz.ch/wochenende/schwerpunkt/mondlandung-die-schweiz-fliegt-zum-mond-ld.1487932

Schweizer Technik auf dem Mond

https://www.nasa.gov/feature/the-making-of-the-apollo-11-mission-patch

https://www.blick.ch/news/wirtschaft/berner-sonnensegel-schlaegt-ami-flagge-so-viel-schweiz-steckt-in-der-mondlandung-id15421528.html

https://www.omegawatches.com/watches/speedmaster/moonwatch/apollo-11-50th-anniversary/product

https://www.blick.ch/news/schweiz/schweizer-jugendliche-simulierten-1970-einen-mondflug-die-astronauten-von-gretzenbach-id15421506.html

https://en.wikipedia.org/wiki/Claude_Nicollier