Pocztówka ze Szwajcarii

Preview.PreviewServlet-5

Parking w Kloten. Rok 1985. Źródło: ETH-Bibliothek Zürich, Bildarchiv/ Comet Photo AG

Niespodzianki nie ma. Doroczny raport mierzący globalny dobrobyt ludzkości potwierdził, że Szwajcaria pozostaje najbogatszym krajem na świecie. A mnie przypomina się jedno zdanie z opowiadania Olgi Tokarczuk pt. „Obywatele najbogatszych państw świata”:

„Okazuje się, że obywateli najbogatszych państw świata czasami nie stać na życie we własnym kraju.”

No właśnie.

Dzisiaj temat, który o bogactwo zahacza. Samochody. Naiwnie wierzyłam w to, że im zamożniejsze państwo, tym mniejsza potrzeba podkreślania społecznego statusu za pomocą prostych symboli. Dla Szwajcara, w którego garażu stoi nie jedno, ale nawet dwa czy trzy, auto będzie miało inne znaczenie, niż choćby dla Albańczyka (w raporcie dobrobytu Albania to jeden z najuboższych krajów w Europie), na którego używane bmw często musi się zrzucić cała rodzina.

Tak mi się wydawało, dopóki w któryś sobotni poranek nie zaczęłam się uważniej przyglądać kierowcom spędzającym czas na myjni samochodowej. Z jakim zaangażowaniem i czułością, jeden obok drugiego, niespiesznie i z uwagą, pucują na błysk maski swoich rumaków. To musi być miłość.

Później się dowiedziałam, że w Szwajcarii pożyczyć komuś samochód, to jak oddać mu na przechowanie portfel pełen banknotów. Najwyższa forma zaufania do drugiego człowieka.

Szwajcarzy kochają auta. Z ponad 4,5 miliona zarejestrowanych samochodów osobowych Szwajcaria jest jednym z najbardziej zmotoryzowanych krajów w Europie. Ponad dwa miliony ludzi codziennie wsiada tu za kółko, żeby dojechać do pracy czy szkoły. Gdybym chciała wysłać komuś szczerą pocztówkę ze Szwajcarii, to zamiast połyskującej w słońcu tafli jeziora i ośnieżonych szczytów Alp, umieściłabym na niej sznurek aut.

Number_of_passenger_cars_per_thousand_inhabitants,_2017

Liczba samochodów osobowych na tysiąc mieszkańców. Źródło: Eurostat

Bo tam, gdzie na niewielkiej powierzchni jest tyle samochodów, są i korki. Tak się składa, że najbardziej zatłoczona autostrada w kraju to trasa z Winterthuru do Zurychu, niedaleko której mieszkałam przez ostatnie pięć lat. Ta droga korkuje się przez 349 dni w roku.

W Zurychu kierowcy tracą rocznie 156 godzin (prawie tydzień) stojąc w korku. To więcej niż w Berlinie, Barcelonie czy Krakowie. Wyliczono, że przestoje w transporcie kosztują Szwajcarię rocznie prawie 2 miliardy franków. Co robi w tej sytuacji najbogatszy kraj świata? Ogłasza wielki plan rozbudowy autostrad.

Fakt, auto to szybkość i wygoda, a autostrady w Szwajcarii są wręcz absurdalnie tanie (winieta na cały rok kosztuje 40 franków). Stąd powszechne przekonanie, że samochód jest tańszy w użytku niż korzystanie z transportu publicznego. Nie zawsze tak jest. Eksperci z Touring Club Suisse, największego klubu motoryzacyjnego w Szwajcarii policzyli, że wszystkie koszty użytkowania samochodu (ubezpieczenia, parkingi, serwis) mogą sięgać w Szwajcarii nawet 10 tysięcy franków rocznie. Za roczny bilet komunikacji publicznej w 2. klasie płaci się prawie trzy razy mniej. 

Z miłością do aut i nawykami społeczeństwa dobrobytu trudno jednak dyskutować. Niedługo miną dwa lata odkąd w moim domu zdecydowaliśmy się spróbować żyć bez samochodu. Pisałam o tym w tekście pt. „Wózeczkowcy” (dla przypomnienia, jest tutaj). Choć mąż czasem płacze w poduszkę, to wytrwaliśmy, jesteśmy zdrowi, wózeczek ma się dobrze. A co jest najpiękniejsze? Nie stoimy w korkach. Kiedy zdarza się sytuacja, że bez auta ani rusz, wtedy korzystamy z wypożyczalni.

Kiedy opowiadam o tym znajomym i nieznajomym Szwajcarom reakcje są różne. Niektórzy dziwią się tak, jakbyśmy przyznali się co najmniej do tego, że nie płacimy podatków. Nie mieć samochodu w kraju, w którym posiadanie go jest czymś tak naturalnym jak oddychanie, to wstyd. Coś, do czego lepiej się nie przyznawać, jak do tego, że aby oszczędzić kilka franków, jeździ się na zakupy do Niemiec.

gr-d-00.17.09.01.01.01-ind-computed_thumbnail

W 2018 roku kierowcy w Szwajcarii stali w korkach łącznie ponad 25 tysięcy godzin. Źródło: Bundesamt für Statistik

Samochód jest nieekologiczny. Szwajcaria ma ambicje stać się krajem neutralnym także klimatycznie. Z jednej strony mamy korki, z drugiej demonstracje w obronie klimatu. W dodatku Zieloni po ostatnich wyborach wdarli się przebojem do Berna i są czwartą siłą polityczną w parlamencie. Może jednak wszystko zmierza ku dobremu?

Przeczytałam ostatnio wywiad z przedstawicielem Zielonych w szwajcarskim parlamencie, w którym mówi on wprost, że aby zachęcić ludzi do korzystania z transportu publicznego, należałoby im obrzydzić jazdę samochodem. Na przykład polikwidować parkingi w miastach, zmniejszyć liczbę pasów na autostradach, obniżyć limity prędkości, podnieść cenę benzyny. Tak jakby stanie w godzinnych korkach już nie było wystarczająco uciążliwe.

A może zamiast obrzydzać, lepiej uatrakcyjniać? Zwiększyć pulę tanich biletów kolejowych i oferowanych przez gminy dziennych kart na całą Szwajcarię? Budować miasta z myślą o rowerzystach, a nie o kierowcach? Tak harmonizować rozkłady jazdy pociągów i autobusów, aby droga do pracy trwała jak najkrócej? W stolicy Estonii, Tallinie, komunikacja miejska jest bezpłatna. Dlaczego nie w Winterthurze? Przecież Szwajcaria to najbogatszy kraj na świecie. Możliwości są nieograniczone.

Choćbyśmy żyli w najbardziej zielonym kraju na świecie, zawsze będą tacy, którzy bez auta żyć nie mogą. Ci znaleźli sobie alternatywę. Na baterię. Szwajcarscy kierowcy wprost zakochali się w elektroautach. Jeśli chodzi o ich sprzedaż, Szwajcaria to piąty największy rynek w Europie. Pół roku temu przeprowadziłam się do nowego budynku, gdzie w podziemnym parkingu każde miejsce ma już ładowarkę. Władze Zurychu planują budować specjalne parkingi w mieście, przeznaczone wyłącznie dla elektroaut. Cicha i tak Szwajcaria za kilka lat stanie się prawdopodobnie bezszelestna.

Skąd wziąć na to wszystko prąd, skoro zamykamy elektrownie atomowe? Dobre pytanie. Ale to już temat na zupełnie inny tekst. 

6 myśli w temacie “Pocztówka ze Szwajcarii

  1. Nie napisalas, w jakich grupach wiekowych znajduja sie milosnicy samochodow w Szwajcarii. Wsrod mlodych Szwajcarow maleje liczba tych, ktorzy ubiegaja sie o prawo jazdy oraz kupuja samochod. Pomiedzy 1994 à 2010 liczba osob w wieku 18 – 24 lata posiadajacych prawo jazdy w Szwajcarii spadla z 71% do 59%. We Francji 73 % osob w tym samym przedziale wiekowym posiada prawo jazdy. W Bazylei jest najmniej posiadaczy samochodow w kazdej grupie wiekowej : 0.34 na mieszkanca. Zaraz za Bazylea znajduje sie Geneva : 0,46 oraz Zurych : 0,49. W Valais proporcja ta wynosi 0,62, jednak nawet tutaj mieszkancy miast sprzedaja wlasne auta. W calej Szwajcarii milion osob dojezdza codziennie do pracy za pomoca transportu publicznego. W dni robocze nawet wagony pierwszej klasy pociagow kursujacych miedzy Lausanne à Genewa sa pelne.

    Polubienie

  2. ciekawe ale mam prawie odwrotne wrażenie. Mieszkam w Bernie, w którym ponad połowa gospodarstw domowych nie posiada żadnego samochodu. Nikt nie odwozi dzieci do szkoły (bo przeważnie nie wolno). Nieposiadanie auta jest świadomym wyborem. Ostatnio nauczycielka spytała w klasie kto ma samochód, żeby podwieźć coś na wycieczkę. Trzy rączki się podniosły. Nasi goście z Polski dziwią się jak niewielkie znaczenie przywiązuje się do posiadania samochodu w Szwajcarii. Czy wyobrażacie sobie Szwajcara pytającego jaki masz samochód? Równie dobrze mógłby spytać jaki masz odkurzacz. A w Polsce to ciągle jeszcze ważne pytanie podczas spotkań towarzyskich. Ale może tak jest tylko w Bernie? https://www.derbund.ch/bern/stadt/jeder-dritte-haushalt-in-der-region-bern-hat-kein-auto-mehr/story/15773726

    Polubienie

    • Tu powoli chodzi o koszty. Ile w takim Zurychu miesiecznie kosztuje samo miejsce parkingowe w garazu podziemnym? No wlasnie. Na tak maly kraj przy dobrze rozwinietym systemie publicznych polaczen…to nie ma sensu dla wszystkich*

      Dla wszystkich ale -o ile GA ma sens w Solurze, Zuychu etc -to bez Subaru z napedem 4×4 w Graubunden, czy VS, czy chociazby w SG nie da sie zyc. Spada snieg, Postauto nie jezdzi…

      Co do afiszowania sie – mentalnosc jest inna. Jeden z bardzo bogatych lokalnych lekarzy, zatrudniajacy u siebie kilkunastu innych i majacy duzo biznesow jezdzi wlasnie 11 letnim rozpadajacym sie Citroenem. Stac byloby go na nie wiem jakiego Range Rovera, Porsche cokolwiek. Jednak nie strzela sobie w stope. Understatement.

      Pacjentow mniej boli rachunek od lekarza jezdzacego Citroenem odrapanym z kazdej strony niz Porsche. A gdyby zaczal pokazywac ze mu sie powodzi to poszliby do konkurencji. Tymczasem tak to konto puchnie i jest dobrze. Chli langsam ruhig.

      Polubienie

  3. Zdurnienie spoleczne zostanie otrzezwione niebawem. Zreszta juz Pani o tym wspopmina w zwiazku z planowanym wylaczaniem czy to jednej czy kolejnych Atomic Power Plant.

    Po pierwsze dzis powoli maja deficyty mocy. Jak byla rok temu susza i spadl poziom wody w Renie to barki nie mogly dostarczyc odpowiednich ilosci ON i benzyny. Rezerwy strategiczne topnialy. Co mi sie tu podoba -nie mialo to wplywu na ceny detaliczne, ale rezerwy byly w pewnym momencie na 7 dni.

    Po drugie – elektryka elektryka ale czym maja do Migrosa czy Coopa dowiezc swieze Fondue? Ciezarowki sa na Diesla lub gaz ziemny.

    Po trzecie – fizyki nie da sie zaklamac. 1 litr ON to okolo 9,7 kilowatogodziny lub 34MJ/litr . 1 litr benzyny to okolo 8,7 Kilowatogodziny/litr lub srednio 45Mj/litr , tymczasem taki wodor to 120 MJ/kg.

    Dochodzimy do kwestii technicznych – wodor gazowy dobrze rozpuszcza sie w Palladzie, jaka jest dostepnosc Palladu? Jaka cena kilograma? Dream on…

    Sprawnosc silnika spalinowego dochodzi do 45% czy to cykl Otto czy cykl Diesla. To niby malo gdy popatrzymy na sprawnosci silnikow elektrycznych typu 95%. Tyle ze sprawnosc takiej nowoczsnej elektrowni cieplnej to okolo 45%. Dodajemy straty w sieci przesylowej, ulot na kablach wysokiego napiecia, transformatory etc. Okazuje sie ze nagle taka piekna bezemisyjna propagandowo Tesla jednak… coz,. coz.. Bo ze nie dymi z rurki nie znaczy ze…

    A samo budowanie sieci nie ma szans realizacji. Nie da sie przy istneijacych realiach ekonomicznych dostarczyc kazdemu do domu takich mocy – jaki jest kabel do Superchargera i jakie prady tam plyna? Jak jest takich elektroaut promil czy 2% to jest ok, ale kiedy ich ilosc wzrosnie – skad brac zasoby? Skad miedz na kable, polichlorowinyle na izolacje?

    SBB tez nie ma miejscja juz. Po pierwsze nie da sie w nieskonczonosc doczepiac wagonow. SBB nie ma ich na tyle, pojemnosc sieci kolejowej tez nie jest nieskonczona. Nie da sie zageszczac ruchu w nieskonczonosc. SBB nie ma ani wystarczajacej ilosci lokomotyw, ani wagonow, ani personelu. A gdyby nawet miala to nie ma dzis pieniedzy i woli na rozbudowe lokomotywowni i wagonowni.

    Idea ze to wszystko sie zepnie jest utopijna.

    A nie zapominajmy jako wisienke na torcie dodac, ze priorytetem jest transport Cargo, eksport przemyslowy, a nie lemmingi ze smartfonami w wagonie.

    Francja tymczasem planuje rozbudowe swoich silowni nuklearnych. Beda nowe reaktory. Choc Tricastin jest niczym podbernenski skansen to Orano francuskie ma technologie.

    Szwajcarzy pewnie zrobia jeszcze jakies smieszne referenda niczym o bezrogich krowach ale lobby przemyslowe im glupote wybije z glowy, no chyba ze nagle robota w banku czy korpo sie nie podoba i znowu trzeba bedzie robic Chääs.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s