Kto bogatemu zabroni, czyli ile i na co wydaje się w Szwajcarii

Swiss-franc

Fot. Shutterstock

W Szwajcarii o pieniądzach się nie rozmawia. Pieniądze się ma. Choć regularnie publikowane przez urzędników liczby rzucają nieco światła na finanse Helwetów, to jak twierdził brytyjski polityk Benjamin Disraeli, istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa, statystyki.

Wiadomo, że podawane średnie wartości, zwłaszcza w kraju z tak wysokim odsetkiem milionerów, to tylko pewna iluzja, dająca nam złudzenie, że wiemy coś więcej o przeciętnym obywatelu. Niemniej jednak oficjalne dane istnieją i to one – czy tego chcemy, czy nie – rozpalają wyobraźnię mediów, wpływają na działania polityków i kształtują wizerunek kraju w świecie.

Federalne Biuro Statystyczne regularnie zagląda obywatelom do portfeli i ujawnia zarobki oraz wydatki Szwajcarów. I to właśnie z uwagi na wydatki postanowiłam zainteresować Was tymi wyliczeniami. Mam wrażenie, że w kontekście życia w Szwajcarii, za dużo mówi się o zarobkach, a za mało o kosztach utrzymania i o tym, na co przeznacza się pieniądze. Dlatego teraz, krok po kroku, pokażę Wam, ile i na co wydają miesięcznie mieszkańcy jednego z najbogatszych krajów na świecie.

Według danych za 2016 r. (najświeższych dostępnych), przychody przeciętnego gospodarstwa domowego w Szwajcarii (2,2 osoby) to 10 033 CHF miesięcznie. Z czego:

  • ponad jedną czwartą zjadają podatki, obowiązkowe transfery socjalne i ubezpieczenia (m.in. składki na podstawowe ubezpieczenie zdrowotne)

Po odliczeniu niezbędnych zobowiązań, w domowym budżecie zostaje miesięcznie 7 124 CHF. Z czego:

  • 578 CHF wydaje się średnio na dodatkowe ubezpieczenia (np. na uzupełniającą polisę zdrowotną, która obejmuje m.in. koszty transportu karetką) oraz darowizny (te można odpisać od podatku)
  • najwyższą pozycję w wydatkach zajmują opłaty związane z mieszkaniem i rachunkami za energię, miesięcznie to prawie 1,5 tys. CHF
  • na drugim miejscu są koszty transportu, które pochłaniają średnio 770 CHF

Tym sposobem rozeszło się nam już 40 proc. budżetu do dyspozycji na cały miesiąc. Reszta zostaje na bieżące wydatki, takie jak między innymi:

  • żywność i napoje – średnio 632 CHF (dodając alkohol i papierosy to 738 CHF)
  • wyjścia do restauracji i pobyty w hotelach – 584 CHF
  • wyjścia do kina, teatru, na koncert, czyli rozrywka i kultura – 542 CHF
  • wyposażenie i utrzymanie mieszkania – 234 CHF
  • ubrania i buty – 210 CHF

Wszystkie miesięczne wydatki sumują się do ponad 5,8 tys. CHF, co oznacza, że na koniec statystyczne gospodarstwo domowe jest w stanie jeszcze całkiem sporo odłożyć.

Oczywiście, tak to wygląda w idealnym świecie statystyki. Sami urzędnicy przyznają w raporcie, że prawie 60 proc. szwajcarskich gospodarstw dysponuje budżetem niższym niż średnie 7 124 CHF, a ci, którzy mają poniżej 5 tys. CHF nie są w stanie oszczędzać pieniędzy, więc w przypadku niespodziewanych dodatkowych wydatków muszą się zapożyczać.

Są dwie rzeczy, które wydają mi się w tych liczbach szczególnie ciekawe. Po pierwsze, szwajcarska paranoja ubezpieczeniowa, którą widać w wysokości wydatków na wszelkiego rodzaju polisy. Po drugie, struktura wydatków, gdzie na ciuchy (które w Szwajcarii są relatywnie tanie) czy na wyposażenie mieszkania wydaje się znacznie mniej niż na kulturę i szeroko pojęte życie towarzyskie.

Domyślam się, że to nie tylko kwestia ceny, ale też modelu konsumpcji, który odzwierciedla poziom społecznego dobrobytu i kapitalizm oparty bardziej na korzystaniu z usług niż gromadzeniu przedmiotów. Statystyczny Szwajcar, zamiast kupować nowy telewizor co rok czy każdej zimy wymieniać buty na aktualny model, woli częściej pójść ze znajomymi na kolację albo wyjechać na weekend w góry. Do tego dochodzi jeszcze kwestia starzenia się szwajcarskiego społeczeństwa. W teorii, im człowiek starszy, tym bardziej powściągliwy w konsumpcji, choć jak patrzę na tutejszych emerytów rozbijających się po knajpach, zastanawiam się, czy to nie oni właśnie nakręcają ten szwajcarski dobrobyt.

Ponad tysiąc franków miesięcznie na chodzenie do restauracji i teatrów? Idealnie. Szkoda, że to tylko ta mydląca wszystkim oczy statystyka.

Na koniec, żeby nie było tak poważnie, jeden z setek żartów na temat słynnego szwajcarskiego bogactwa.

48f2439338a257c2344b4c8b4b177d9c15e9a848e5fd5166b6ace33b48442625

quickmeme.com

9 myśli w temacie “Kto bogatemu zabroni, czyli ile i na co wydaje się w Szwajcarii

  1. Z tym chodzeniem do restauracji czy teatru to jest jeszcze jedno ale…

    Jak Pani jest na etacie i zaprosi kolezanke na kawe i croissanta i za nia zaplaci to powiedzmy jest Pani 40CHF lzejsza…

    Jak lekarz majacy praktyke indywidualna z wlasnym numerem ZSR wezmie zaprosi 5 kumpli i przejedza i przechleja za jednym posiedzeniem 3000 CHF to owszem on to niby wydal, ale jego Steuerberater wrzuci to w koszty dzialalnosci. W efekcie on nie zaplaci za to ani Rappena.

    Stad mozna liczyc te statystyki, Chuirchill zreszta mowil- wierze tylko w te statystyki, ktore samodzielnie sfalszuje.

    Polubienie

  2. Na jedzenie (2 osoby), srodki do prania, sprzatania kosmetyki i jedzenie dla psa (to ostatnie jest kupowane u weterynarza i kosztuje wiecej jak ze sklepu) itp.
    wydaje znacznie wiecej niz 632 CHF. Dodam ze duzo duzo wiecej.

    Polubienie

  3. a mi mieszkanie stanialo, troche ponad 2500 place wiec jak za darmo. W porownaniu z prawie 5000 w ZH (no dobra, prad wliczam i net)

    Polubienie

  4. mieszkania sa tansze tam, gdzie podatki wyzsze. Trzeba kombinowac. W miejscu zamieszkania jest sie prawie golopupcem a reszta w kantonie o wspolczynniku opodatkowania korzystniejszym.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s