O futbolu i tęsknocie za ojczyzną

Schweiz-Polen

Polska-Kolumbia. Mecz o wszystko. Zebrało się trochę szwajcarskiej Polonii i oglądamy. Wybrzmiewa pierwsza zwrotka hymnu narodowego. Wokół buzują patriotyczne emocje. U mnie ledwo się tlą pod przyciasną koszulką z napisem Polska Euro 2016. Jest mi głupio, bo jak to możliwe, żeby mieszkać za granicą i nie wzruszać się na dźwięk Mazurka Dąbrowskiego? To tak, jakby nie tęsknić za Polską.

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Nie tęsknię. Czasem tylko dopada mnie w dziwnych momentach, np. kiedy biegnę przez las i przypomina mi się zapach igliwia nad Bałtykiem. Nic tak nie pachnie, jak polskie sosny. Albo kiedy kroję koperek i wraca do mnie wspomnienie rodzinnych weekendów na działce, kiedy byłam dzieckiem. Ostatnio jechałam rowerem i bezwiednie zaczęłam śpiewać kościelną piosenkę o chwaleniu łąk umajonych (sic!), którą zapamiętałam z komunii, choć wcale nie jestem religijna.

Chciałabym obejrzeć „Zimną wojnę” Pawlikowskiego i smutno mi, że nie mogę. Pójść protestować z dziewuchami pod Sejm. Spotkać się ze znajomymi na piwo, tak po prostu, spontanicznie, bez umawiania się miesiąc wcześniej. Zjeść twarożek z rzodkiewką, prawdziwy, w kostce, nie serek wiejski z coopa. Czy to podchodzi pod uczucia patriotyczne?

A może ja po tych czterech latach już się „zeszwajcarzyłam”? Polubiłam ciszę, spokój i punktualność. Interesuję się szwajcarską polityką (o polskiej już nawet nie czytam), głosuję (póki co za pomocą męża) w każdym referendum, nie narzekam na ceny biletów, sprzątam po swoim psie (i po obcych ludziach), maluję biały krzyż na policzku i cieszę się, kiedy Szwajcarzy strzelają gole. Lubię moje wygodne, szwajcarskie życie i nie wyobrażam sobie powrotu do Polski. Może powinnam się wstydzić?

Czytając ostatnio dziennik Andy Rottenberg „Berlińska depresja”, natknęłam się na fragment o szwajcarskim patriotyzmie:

„Cichy szwajcarski patriotyzm zobaczyłam (…) w starannej ochronie pejzażu, powściągliwości w okazywaniu niechęci, konsensusie co do dobra wspólnego, poszanowaniu przeszłości i tradycji, które nie kłóci się ze sprzedawaniem ziemi tym, których inwestycje mogą ożywić gospodarczo jakiś skrawek tego małego kraju. Jasne, Szwajcaria stoi na kapitale gromadzonym od wieków w tutejszych bankach. Lecz nikt, żaden polityk, nawet ten prawicowy nacjonalista (Christoph Blocher – przyp. red.), nie wpadł na pomysł, aby te banki uczynić bardziej szwajcarskimi, a więc aby je „znacjonalizować”, skoro są dochodowe. Więc Blocher będzie głosił swoje poglądy i pokazywał swoją kolekcję (sztuki szwajcarskiej w muzeum Oskara Reinharta w Winterthur – przyp. red.), jedno i drugie publicznie, a Szwajcarzy i tak wybiorą złoty środek. Bo to im się najbardziej opłaci. Nieprzypadkowo ktoś zauważył, że co prawda rewolucjoniści i anarchiści z całego świata spotykali się w kawiarniach Zurychu, lecz bunty wzniecali u siebie.”

Wspomniany Christoph Blocher – ojciec chrzestny populistycznej partii SVP, która właśnie chce zerwać umowę Szwajcarii z Unią Europejską o swobodnym przepływie osób – też ostatnio wypowiedział się na temat patriotyzmu. Chodziło o zachowanie pochodzących z Kosowa szwajcarskich piłkarzy, którzy podczas meczu z Serbią pokazywali przeciwnikom albańskie podwójne orzełki. Rozpętała się burza: czy reprezentantom Szwajcarii wypada demonstrować solidarność z krajem pochodzenia i angażować się w polityczne spory? Przecież grają w szwajcarskich barwach i są opłacani we frankach. Blocher stawia sprawę jasno: to, że mają szwajcarskie paszporty nie oznacza jeszcze, że są Szwajcarami. Dodam tylko, że jeden z piłkarzy urodził się w Szwajcarii, a drugi przyjechał tu z rodziną jako dziecko. Skończyli szwajcarskie szkoły, mówią po szwajcarsku. Kim więc są?

W reakcji na „orzełek gate” padła pewna propozycja ze strony SZPN (Szwajcarski Związek Piłki Nożnej), a mianowicie, żeby ci zawodnicy, którzy naprawdę, całym swoim sercem pragną reprezentować Szwajcarię, zrzekali się podwójnego obywatelstwa. Jeden paszport=jedna ojczyna. Żeby tylko to było takie proste..

Emigracyjny patriotyzm jest skomplikowany i schizofreniczny, niektórych boli, a innych – tak, jak mnie – paraliżuje. Niedługo wybieram się do Polski i spędzę tam prawie cały miesiąc. Ciekawe, czy będę tęsknić za Szwajcarią..

Swoją drogą, tak wyglądałaby reprezentacja Szwajcarii bez tzw. Doppelbürger. Kiepsko. Fot. Blick.

Fussball-Nati2

8 myśli w temacie “O futbolu i tęsknocie za ojczyzną

  1. Fajny tekst, tez mysle podobnie. Tez już coraz mniej tęsknię za Polską, przyzwyczajam sie do pozytywów Szwajcarii. Teraz jestem w Polsce, od 3 dni w lodówce leży twarożek i rzodkiewki :) już wien, co dziś będzie na kolację😁
    A tak na serio, to z tym umawianiem sie jest dokladnie tak, jak napisalas. Dzwonie dzis do znajomych- macie czas wpasc do mnie? Ok, to wpadajcie. Nie? To wpadajcie jutro. W Szwajcarii kurczę tego nie ma…

    Polubienie

      • Po pierwsze Blocher poruszyl wazny thematisiert bycia papiirschwiitzerem … bycia takim farbowanym lisem. Po drugie to nie powiedziałbym ze tutejszy klimat tworzy dobro wspólne – to iluzja. Oligarchowie dokładnie tak jak wszędzie realizują swoje interesy, stawki idą w miliony. Plebs się cieszy i myśli ze o czymkolwiek decyduje. Co do patriotyzmu nie wypowiem się bo mi za Polskę wstyd. Kraj z takim potencjałem a taki ułomny

        Polubienie

      • Pisalem z telefonu i nie dosc ze ucielo to jeszcze autokorekta. A zapytam wprost – czego niby mialaby sie Pani wstydzic? Wstydzic nalezy sie chamstwa, zlodziejstwa i polactwa. Dodalbym tez nacjonalizmu i ksenofobii. Nalezaloby. choc Szwajcarzy sie nie wstydza. Taki Blocher chcacy niechcacy dolewa oliwy do ognia. Dzieki niemu sasiadka z przeciwka ma tupet podejsc do mnie, gdy spaceruje z wozkiem i moja dwutygodniowa corka i powiedziec mi prosto w twarz : Normalerwiss hätte ich euch gratuliere,. aber es ist doch iiin Mischling, Nur Iiire Enkelkindern dürften sich Schwiiitzer neeennnee..

        2 Kraje i 2 rozne systemy. Dostala cos Pani za darmo w tym srodalpejskim raju? Nie podejrzewam, na wszystko musi Pani ciezko pracowac. nie mowimy tez o rzadkim specjaliscie, ktorego na lotnisko do prywatnego samolotu dowoza i odwoza. Pani proza zycia jest inna i czy ma sie Pani powod wstydzic czegokolwiek? Powiedzialbym – to Szwajcarzy maja wiele powodow by sie wstydzic, choc oni tego nie robia…

        Ten kraj pograza sie z jednej strony w ogromnej politpoprawnosci, z drugiej – powodow do wstydu ma coraz wiecej. nie, nie mam na mysli kolegow Blochera trzymajacych u siebie w domach seksualne niewolnice na tzw. huurenuswisie bo oni tacy no dualni moralnie ci z SVP – tajemnica poliszynela jest fakt ze oni tak strasznie tych Usländerow nie trawia a z drugiej strony chetnie wykorzystija a potem kriminelle Elemente uuusssschaffffeee…..

        Polecalbym Pani troche dystansu do siebie i spojrzenia z innej strony – z takiej strony – ile mnie kosztowalo wysilku to do czego doszlam i jakie pojecie o trudnosciach adaptacji i integracji w obcym kraju ma przecietny Helwet. Przeciez tutaj to nie mamy z nimi o czymkolwiek rozmawiac, gdyz oni nie zrozumieja – nawet juz nie z pozycji dumy ale syty glodnego nie zrozumie.

        A ze sie tak ureligijniamy to powiem – Pokoj ludziom dobrej woli.

        Polubienie

      • A Pan jak zwykle swoje – jakby wszyscy źli Szwajcarzy się sprzysięgli, żeby Panu ubliżać :) Aż dziwne, że ja takich nie spotykam ;) Owszem, to, co tutaj póki co udało mi się osiągnąć (niewiele) kosztowało mnie dużo wysiłku, czasu i pieniędzy. Ale dla mnie to normalne. W Polsce było dokładnie tak samo. Dlaczego miałabym niby dostawać cokolwiek za darmo? Czasy socjalizmu mamy już dawno za sobą :) Wolę dochodzić do wszystkiego własną pracą, przynajmniej wiem, że ewentualne sukcesy zawdzięczam sobie (no i może wsparciu i wyrozumiałości najbliższych). Czy Panu się cokolwiek pozytywnego w Szwajcarii przytrafia? ;P Pozdrawiam!

        Polubienie

  2. Świetny tekst, który czytało się wręcz z niedosytem, ponieważ chciałabym jeszcze. ;-)
    Mimo, że nigdy nie miałam okazji wyprowadzić się za granicę, to mam małe doświadczenia w przeprowadzce na drugi koniec Polski, przy granicy ze Słowacją. Środowisko jakże różne pod wieloma względami, niż to, z którego się wywodzę, o innych poglądach i zapatrywaniu na świat. Zderzenie dwóch kultur w jednym kraju i to bez przekraczania granicy państwa… Moje otoczenie, w którym kobieta i mężczyzna są w sobie w związku równi, zwłaszcza względem podziału obowiązków kontra środowisko z ekstremalnie patriarchalnym podejściem do życia. Plus otoczenie żyjące często w wielopokoleniowych, nierzadko licznych rodzinach w jednym domu, sąsiedzi utrzymujący na co dzień ze sobą bardzo ścisłe kontakty, niemal jak rodzina. Nie osądzam, który styl życia jest lepszy, bo każdy jest inny. Mnie to po prostu strasznie męczyło, ta nadmierna jak dla mnie bliskość. Wzrastałam w otoczeniu tak odmiennym od tego, do którego miałam się przenieść, że pewne różnice były dla mnie nie do przeskoczenia, dlatego wybrałam rozstanie… Nie wyobrażałam sobie mieszkania właśnie w tym wielopokoleniowym domu i środowisku, gdzie każdy czuje się uprawniony zaglądać w moje życie, nawet gdy ja tego nie chcę, a innej opcji nie dano mi do wyboru.
    Bardzo podoba mi się szwajcarski styl życia, to poszanowanie dla cudzej własności i odrębności. Umiłowanie do ciszy oraz spokoju, punktualność i powściągliwość również są dla mnie ogromnym plusem. Dorzuciłabym tu styl umawiania się ze znajomymi – w tym względzie niestety nie pasuję po prostu do Polski, bo jestem niezbyt spontaniczną osobą i pomimo niemal 40-stki na karku nie udało mi się zmienić tej cechy w moim charakterze.
    Zostaję na Twoim blogu z przyjemnością, bo za Twoją sprawą mogę się choć przez chwilę poczuć, jakbym mieszkała w Szwajcarii. :-)

    Polubienie

    • Bardzo dziękuję! Owszem, szwajcarski styl życia może się podobać osobom nieco zdystansowanym i wycofanym. Pod tym względem jest tutaj trochę jak w krajach skandynawskich. Mieszkałam też wcześniej w Holandii i tam z umawianiem się ze znajomymi było podobnie – trzeba było się najpierw wpisać do „agendy” :) To jest akurat aspekt, który mnie męczy. Brakuje mi tu czasem spontaniczności i ekspresyjności. Oczywiście, w zamian dostaję święty spokój. Coś za coś :)

      Polubienie

  3. Spotkaly m,nie 2 fajne rzeczy. Mam szwajcarska Zone i pieniadze. Natomiast z perspektywy krajow w ktorych mieszkalem ( byla to Francja, Niemcy, Holandia, Hiszpania, Wlochy, wymieniam tylko te w ktorych mieszkalem przynajmniej 18 miesiecy to bardzo przepraszam, ale nigdzie nie spotkalem sie z tak otwarta neichecia i nienawiscia do obcokrajowcow jak w Szwajcarii. Podtrzymuje swoj poglad ze kraj to piekny ale ludzie… hmmm no wie Pani, plagiatowal Pilsudskiego nie bede.

    Ponadto prosze nie obrazac logiki – co jak co ale socjalizm w Szwajcarii to kwitnie – ze chociazby wspomnijmy oplaty za przedszkola dla dzieci – zna Pani drugi kraj gdzie rozni odbiorcy placa za te sama usluge rozne kwoty ? Dlaczegop ja za dzien place 175 CHF a ktos inny 40 CHF ? Dlatego ze ja jestem ten zly bogaty… Uwazam ten kraj za rasistowski syf i majac jego obywatelstwo zdania nie zmienie. Ponadto – ten kraj nie przestrzega nawet wlasnego prawa – wie Pani, ja paszporcik dostalem nie po minimum wymaganego malzenskiego stazu, podobnie jak wczesniej Ausweis C. Malo tego – formalnie mialem nawet otwarte postepowanie w prokurturze o nieumyslne zabojstwo. Da sie?! alez oczywiscie, kogo cokolwiek obchodzi… Pozdrawiam rownie serdecznie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s