Święto wina w Zurychu

Listopad to w całej Europie miesiąc wina. Zbiory zakończone, poprzedni rocznik zabutelkowany, można świętować! A w tym roku naprawdę jest co, bo wszystko wskazuje na to, że za sprawą wybitnie sprzyjającej winorośli pogody, zapisze się on w historii winiarstwa jako jeden z najlepszych. Dlatego nie dziwi, że na targach wina w Zurychu, największej tego typu otwartej imprezie w Szwajcarii, atmosfera była radosna, a goście walili drzwiami i oknami.

Expovina, czyli organizator targów, tradycyjnie umieścił stanowiska prezentujących wino dystrybutorów na przycumowanych do Jeziora Zuryskiego 12 barkach. Pomysł w teorii świetny, bo i woda i góry w tle, i dodatkowa atrakcja dla turystów, w praktyce jednak przemieszczanie się pomiędzy statkami i wewnątrz nich często było katorgą. Zwłaszcza w tygodniu po godz. 17, kiedy pracownicy pobliskich korporacji korzystali z niemal darmowego apero (25CHF za możliwość spróbowania ponad 4 tys. win to jak na zuryskie warunki niemal nic). Dlatego moje pierwsze podejście do Expovina było niezbyt udane..Nie poddałam się jednak i po przestudiowaniu w domu liczącego ponad 270 stron katalogu wystawców, udałam się na barki jeszcze raz, tym razem w ciągu dnia. I było o niebo lepiej :)

Mniej więcej jedna trzecia win, których można jeszcze do dzisiaj do godz. 21 (ostatni dzień imprezy) spróbować w Zurychu, jest oczywiście produkcji szwajcarskiej. Być może trudno w to uwierzyć, ale jeśli chodzi o ilość wypijanego wina na głowę, Helwecja należy do europejskich potęg, więcej spożywa się tylko we Francji i Portugalii. Przy czym, jak przystało na patriotę, Szwajcar chętnie raczy się lokalnymi wyrobami, więc tutejsi winiarze zbytnio nie muszą przejmować się zagraniczną ekspansją. Zagranicę trafia jedynie 1-2 proc. produkcji i nawet sami tutejsi dystrybutorzy przyznają, że jakością i ceną trudno im konkurować z etykietami choćby z Niemiec czy Austrii.

Ja za szwajcarskim winem nie przepadam (albo może jeszcze zbyt dobrze go nie znam), choć zdarzyło mi się wypić kilka dobrych Pinot Noir i Riesling-Silvaner z niemieckiej części kraju. Choć jestem fanką potężnych win z włoskiego Piemontu i Sycylii, to na Expovina szukałam egzotyki :) Mocną reprezentację mieli winiarze z nowego świata, m.in. Australii, Nowej Zelandii i Południowej Afryki. Spotkałam kilka pięknych Sauvignon Blanc i dużo eleganckich Syrah. Gdybyście chcieli popróbować, ciekawe wina ma w swojej ofercie m.in. Zweifel Vinarium z Zurychu, Rutishauser Barossa z Scherzingen, Räber z Küssnacht am Rigi, a z obecnych wszędzie w Szwajcarii dystrybutorów – Mövenpick Wein.

Odkryciem były dla mnie wina z Izraela. Okazuje się, że na wulkanicznych terenach Wzgórz Golan dobrze rośnie (i świetnie smakuje) Cabernet Sauvignon, Syrah i Sauvignon Blanc. Do Szwajcarii importuje je m.in. firma Schmerling.

Cieszyłam się też, że mogłam zapoznać się z winami z Majorki, o których wiedziałam wcześniej niewiele. Z rosnących tam autochtonicznych szczepów Callet i Montenegro powstają wina niełatwe, z mocno wyczuwalnymi taninami, raczej do dobrego steka niż sączenia wieczorem na kanapie. Połączone z Merlotem czy Syrah dają ciekawe, zbalansowane i delikatniejsze smaki. W Zurychu wina z Majorki znajdziecie m.in. w Mavino.

A! No i dzień na Expovina należy koniecznie zacząć od szampana. Ja piłam Bollingera, tego samego, którym raczy się w filmach James Bond ;)

Podsumowując: fajna impreza, choć nieco przytłoczona wystawcami ze Szwajcarii i Włoch. Brakowało mi równowagi w postaci win z mniej znanych części Europy i świata. Kto wie, może wkrótce zagoszczą tu też winiarze z Polski :)

2 myśli w temacie “Święto wina w Zurychu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s