Zaczytany emigrant

Po kilku miesiącach życia w Szwajcarii zaczęłam łapać się na tym, że dzień zaczynam już nie tylko od przeglądania Facebooka, tvn24.pl i stooq.pl (to ostatnie – pozostałość zawodowej fiksacji). Do listy obowiązkowych zakładek dołączyły anglojęzyczne strony z informacjami ze Szwajcarii, www tutejszych dzienników (które czytam na tyle, na ile pozwalają mi umiejętności językowe) i blogi innych ekspatów. Człowiek w rozkroku pomiędzy dwoma krajami, chcąc być na bieżąco, musi przyzwyczaić się do codziennego pochłaniania informacji z różnych źródeł i w różnych wersjach językowych. Co czytać, żeby nie zwariować? Oto kilka wskazówek:

– niusy po angielsku
Moja ulubiona strona to thelocal.ch. Może nie są najszybsi, jeśli chodzi o bieżące informacje, ale piszą o wielu kwestiach dotyczących obcokrajowców, przywołują statystyki i raporty, nie stroniąc jednocześnie od typowych niusów z kraju, w którym zazwyczaj niewiele się dzieje (np. o znikających kotach http://www.thelocal.ch/20150730/missing-swiss-cats-spark-record-helpline-calls). Plusem jest też przyjazny layout.

Dłuższych, analitycznych tekstów i felietonów (o Szwajcarii i nie tylko) lepiej szukać na swissinfo.ch. Ciekawy portal tworzony przez freelancerów z różnych krajów, dostępny w 10 wersjach językowych. Sporo ekonomii i tekstów społecznych. Tu z kolei nie podoba mi się wygląd strony, która jest przeładowana i nieczytelna (trzeba się przyzwyczaić).

Quality stories znajdziemy też na lenews.ch. Portal koncentruje się na historiach z francuskiej części kraju, ale sporo jest tam analiz ogólnoszwajcarskich. Jak np. ta o zmaganiach z silnym frankiem. http://lenews.ch/2015/07/24/why-switzerlands-economy-is-solid-despite-a-strong-franc/

– niusy po niemiecku
Ponieważ robię co mogę, żeby ćwiczyć niemiecki, staram się czytać też prasę w tym języku (z różnym skutkiem). Początkującym polecam 20min.ch, który można porównać do polskiego Onetu – przystępnie podane historie, od Sasa do lasa, ale jest wszystko co trzeba.

Fani polskiego „SE” mogą zajrzeć na blick.ch. To naczelny szwajcarski tabloid z krzyczącymi tytułami, gdzie obok zdjeć z wypadków i dramatycznych historii azylantów znajdziemy cykl „cycki dnia”. O dziwo czasem pojawiają się tam informacje z Polski.. (tzn. nie akurat w tym cyklu, tylko w serwisie). Plusem jest całkiem niezły dział sportowy.

Zainteresowanych gospodarką odsyłam do handelszeitung.ch. Niestety tylko w niemieckiej wersji językowej..

– strony informacyjne dla ekspatów
Migrant to człowiek, który stale czegoś szuka. I nie chodzi tu tylko o swoje miejsce na ziemi, ale przede wszystkim o informacje dotyczące codziennych spraw. Gdzie się ubezpieczyć, jak założyć konto w banku, jak znaleźć mieszkanie, co załatwić w jakim urzędzie.. Pierwszą pomocą służy internet. Mi przydała się strona helloswitzerland.ch, która jest jednocześnie poradnikiem i miejscem spotkań obcokrajowców mieszkających w Szwajcarii. Sporo praktycznych informacji znajdziemy też na expatica.com/ch i na englishforum.ch.

Poszukujący międzynarodowych znajomości, spotkań i imprez będą zachwyceni rejestrując się na internations.org, meetup.com czy allwecanlearn.com (byłam, polecam).

– blogi
Mam kilka swoich ulubionych, ale wciąż szukam nowych (czekam na sugestie!). Mój numer jeden to Newly Swissed założony przez Dmitrija Burkharda – Szwajcara, który po latach życia w Stanach wrócił do swojego kraju i opisuje go trochę z punktu widzenia ekspata. Podoba mi się jego dystans i otwartość, przede wszystkim jednak z jego postów można się naprawdę dużo dowiedzieć.

Na blog Dmitrija zaglądam regularnie i przyznam, że trudno znaleźć w sieci coś równie dobrego.. Niedawno wpadła mi w ręce (a dokładniej zamówiłam ją na Amazonie za 10,99EUR) książka Chantal Panozzo „Swiss Life: 30 Things I wish I’d Known” – zbiór felietonów Amerykanki z Chicago, która przez prawie dziesięć lat mieszkała w Szwajcarii (kanton Zürich). Książka absolutnie genialna! Polecam ją każdemu, kto przyjechał tu na stałe lub tylko na jakiś czas. Uwielbiam to spojrzenie na szwajcarską kulturę, ironiczny styl (Chantal jest pisarką) i poczucie humoru. Autorka prowadzi też blog One Big Yodel, który również jest świetny. Chantal niedawno wróciła do Stanów i teraz opisuje swój kraj ze szwajcarskiej perspektywy, co też jest bardzo ciekawe.

Z blogów mi znanych jest jeszcze Grüezi Girl, prowadzony przez Amerykankę z Bostonu, która na dobre osiedliła się w Zurychu i opisuje swoje codzienne przygody i podróże.

Mój subiektywny przegląd emigracyjnych lektur ograniczyłam do internetu, ale nie zapominajcie o papierze! Codziennie w Waszych skrzynkach pocztowych lądują bezpłatne gazety z informacjami z regionu. Warto do nich zajrzeć zanim trafią do pojemnika na makulaturę. Ja znalazłam w ten sposób m.in. bezpłatne konwersacje z niemieckiego w miejskiej bibliotece :)

Czytajcie, czytajcie ile się da!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s