Poradnik emigranta. Jak znaleźć pracę w Szwajcarii?

Dla jasności, nie znam odpowiedzi na pytanie postawione w tytule, ale zgodnie z obietnicą chcę podzielić się wrażeniami z ostatnich sześciu miesięcy poszukiwania zajęcia w Szwajcarii. Mam też kilka rad dla tych, których kusi dobrobyt najdroższego kraju w Europie (jeśli nie na świecie) i zamierzają szukać tu szczęścia (czyt. zatrudnienia). Bierzcie i czytajcie!

1. Długie słowo na A, czyli pozwolenie na pobyt (Aufenthaltsbewelligung)

Każdy osobnik przyjeżdżający do Szwajcarii z Unii Europejskiej (skoncentruję się na tym obszarze) z zamiarem zostania tu na dłużej niż 3 miesiące musi postarać się o pozwolenie na pobyt w kraju. Rodzajów pozwoleń jest kilka. Jeśli przyjechaliście na studia, do znalezionej już wcześniej pracy lub do szwajcarskiego współmałżonka/i, tutejszy urząd migracyjny (Migrationsamt) powinien bez większych trudności przyznać żółtą książeczkę, czyli pozwolenie typu B (czy tylko mi się to kojarzy z chorobą??), które pozwala zostać tu przez kolejne 5 lat (choć pozwolenie i tak trzeba odnawiać co rok). Jeśli zaś, tak jak ja, przybyliście „goli i weseli”, bez czekającej na podpisanie umowy o pracę, przygotujcie się na pierwszy kontakt z nieubłaganą szwajcarską biurokracją. Najgorszym gatunkiem imigranta w Szwajcarii jest ten z pozwoleniem na pobyt typu L. Pechowy posiadacz fioletowej książeczki może oddychać czystym alpejskim powietrzem jedynie przez 6 miesięcy od momentu przekroczenia szwajcarskiej granicy. Co więcej, musi udowodnić, że jest tego wart.

Na moje pozwolenie czekałam dwa miesiące, w trakcie których musiałam wyspowiadać się z całego swojego życia, prywatnego, zawodowego, finansowego i planów na przyszłość. Nie muszę dodawać, że mojego wolnego zawodu i pracy dla polskich mediów Szwajcarzy nie potraktowali poważnie.. (stąd ten lichy typ pozwolenia). Żeby zawodnik za bardzo się nie rozpędził, korespondencja z urzędem odbywa się drogą pocztową, wyłącznie po niemiecku, a wszystko trwa wieki.. Opłata za „szwajcarski paszport” (Auslanderausweiss) to ok. 65 CH (pewnie różni się, jak wszystko, w zależności od kantonu).

Kiedy końcowa data pozwolenia zbliża się wielkimi krokami, a pracy jak nie było, tak nie ma (mój przypadek!), łaskawi Helweci dają biednemu imigrantowi jeszcze jedną szansę (uff..). Mój wniosek o przedłużenie pozwolenia na pobyt o kolejne 6 miesięcy (można to zrobić tylko raz) wylądował już w urzędzie, pozostaje cierpliwie czekać.. Na stresujący wielu emigrantów deadline jest jeden sprawdzony sposób – znalezienie pracy! Tylko, żeby to było takie proste..

2. Szukam pracy, czyli dzień bez „NEIN” dniem straconym

Zaczęłam standardowo. Śniadanie z indeed.ch, jobs.ch, job-room.ch.. obiad z Adecco, Manpower, Randstad.. kolacja z lokalnymi gazetami.. Oferty są, nawet całkiem sporo, wysyłam pierwsze starannie przygotowane aplikacje (uczulono mnie, że Szwajcarzy w liście motywacyjnym potrafią dostrzec każdą niepotrzebną spację i przecinek..) i.. dostaję pierwsze odmowy: jesteś super, ale wybraliśmy lepszych; jesteś super, ale właściwie to potrzebujemy gorszych..

Mijają tygodnie, miesiąc, drugi. Maile zlewają się w jedno „nein”, które mam ochotę wywiesić sobie na ścianie. Co robię źle?? Wysyłam pakiety dokumentów do agencji pracy z nadzieją na pomoc. Odpowiedzi przychodzą podejrzanie szybko.. „Dziękujemy za Twoje zgłoszenie. Niestety w tym momencie nie mamy odpowiedniej dla Ciebie oferty. Ze względów proceduralnych jesteśmy zmuszeni usunąć Twoje dokumenty z naszej bazy.. Liebe Grusse!”. ??? Robię listę firm i narzucam się im w ciemno: że dyplomy renomowanych polskich uczelni, że wieloletnie doświadczenie w największych polskich mediach, że studia za granicą, że świetny angielski.. Nein, nein, nein.. Proszę czekać na oferty. Wiem już, że Szwajcarzy jak ognia boją się sytuacji, w której coś odbywa się poza procedurami. Zdesperowana postanawiam udać się do tutejszego pośredniaka (RAV)..

3. Wizyta w RAV i oświecenie

RAV to tutejszy pośredniak, którego oddział można znaleźć w każdej większej miejscowości.Na rozmowę face to face z doradcą zawodowym czekam ok. dwóch tygodni. Ponieważ spotkanie odbywa się po niemiecku, dla dodania sobie pewności przychodzę z osobistym tłumaczem (mam szczęście, że jestem ze Szwajcarem). Miły doradca Dario zadaje mi kilka podstawowych pytań: czego szukam, w czym może mi pomóc, co do tej pory robiłam, co chciałbym i mogłabym robić. Okazuje się moje wyobrażenia o karierze zawodowej nijak mają się do szwajcarskiej rzeczywistości.. Głównie dlatego, że tutejszy system edukacji nastawiony jest na szufladkowanie. Uczniowie bardzo szybko segregowani są na tych, którzy chcą nauczyć się konkretnego zawodu (mechanik, stolarz, elektryk, pielęgniarka, rolnik) i tych, którym pisane jest wyższe wykształcenie i przyszła kariera lekarza, prawnika, bankowca. Z raz obranej drogi raczej się nie schodzi, a jeśli już ktoś się na to porywa, musi przejść od nowa (długie i kosztowne) etapy edukacji.

Wracając do mojego przypadku: z wykształcenia socjolog, z zawodu dziennikarz, z podyplomówką z finansów.. Szwajcarski pracodawca po prostu traci głowę i pyta: to jaki ty właściwie masz zawód? Podczas gdy w Polsce wszechstronność i doświadczenie w wielu różnych dziedzinach jest na rynku pracy mile widziane, w Szwajcarii to przekleństwo. Dziennikarz nie może po prostu zostać PR-owcem (co jest tak przecież powszechną praktyką w PL), musi skończyć szkołę i pokazać odpowiedni papier. „Może zacznij od czegoś prostego” – radzi Dario z RAV.

4. Pani od pierogów

Po kilku miesiącach rozczarowań postanawiam obniżyć poprzeczkę. Przygotowuję nowe CV, w którym zatajam niektóre kursy i dyplomy, za to wybijam studenckie prace jako kelnerka, barmanka, pokojówka. Próbuję w hotelach, restauracjach, jako pomoc biurowa. Od czegoś trzeba zacząć – tłumaczę sobie. Ku mojemu zdziwieniu okazuje się, że w Szwajcarii o prostą pracę wcale nie jest łatwiej niż o stanowisko menedżerskie.. Tym razem jestem zbyt wykształcona i mam zbyt duże doświadczenie. Boją się, że zrezygnuję z pracy jak tylko dostanę lepszą, poza tym zgodnie z tutejszym prawem pracy, musieliby mi zapłacić więcej niż osobie bez wyższego wykształcenia. I jak tu dogodzić tym Szwajcarom?? ;)

W ciągu sześciu miesięcy poszukiwań pracy tylko raz zaproszono mnie na rozmowę kwalifikacyjną. Miałam być menedżerem restauracji. Po dziesięciu minutach zagoniono mnie do kuchni, do lepienia pierogów. Dostałam tę pracę! ;) Niestety musiałam podziękować.

5. Ich liebe Deutsch, czyli bez języka ani rusz

Zanim przyjechałam do Szwajcarii różni ludzie ostrzegali mnie, że bez dobrej znajomości niemieckiego (mieszkam w Winterthur, niedaleko Zurychu) szanse na znalezienie pracy są marne. Moje wcześniejsze doświadczenia emigracyjne (w Holandii) uśpiły jednak moją czujność. Wydawało mi się niemożliwe, żeby nie znaleźć pracy po angielsku w kraju, gdzie siedziby ma tyle międzynarodowych korporacji.. Szybko okazało się, że był to pożałowania godny optymizm. Może gdybym była informatykiem, bankowcem z doświadczeniem w top menedżmencie czy inżynierem od cząstki Higgsa, nie pisałabym teraz tego posta.. ale człowiek, który zajmuje się słowem i szeroko pojętą komunikacją nie ma tu czego szukać bez języka!

Oczywiście, wszystkiego można się nauczyć, problem w tym, że w Szwajcarii trzeba za to słono płacić. Intensywny miesięczny kurs niemieckiego (codziennie po 3-4 godziny) w najtańszej szkole kosztuje ok. 1 tys. franków (ok. 4 tys zł)! A dyplomy tanich szkół nie są mile widziane przez szwajcarskich pracodawców.. Całe szczęście na ratunek przychodzą inni expaci. W Zurychu i innych większych miastach można dołączyć do grup konwersacyjnych (za darmo lub za niewielką opłatą), w których mile widziane są osoby na każdym poziomie znajomości języka i z każdego zakątka świata. Terminy spotkać można sprawdzić rejestrując się choćby na stronie Meetup.com lub Internations.org. Dodam tylko, że aby móc starać się o pracę lub zacząć studia po niemiecku, wymagany jest poziom minimum C1.

Tu jeszcze jedna pozytywna informacja po wizycie w RAV. Otóż ta instytucja finansuje podstawowy kurs języka (do poziomu A2), pod warunkiem, że delikwent się tam zarejestruje (co wiąże się z obowiązkiem spowiadania się co miesiąc z postępów w poszukiwaniu pracy) i przejdzie tekst językowy. Dla mnie było już za późno, po prostu o tym nie wiedziałam..

6. Zamiast podsumowania

Szwajcaria nie jest krajem przyjaznym emigrantom i trudno tu o jakąkolwiek formę pomocy w tzw. integracji (mimo że tym słowem wycierają sobie usta politycy niemal wszystkich partii). Jednym z nielicznych miejsc, gdzie warto się wybrać jest lokalne biuro doradztwa zawodowego BIZ (tu lista http://www.ajb.zh.ch/internet/bildungsdirektion/ajb/de/berufsberatung.html). Osoby, które nigdy wcześniej nie pracowały w Szwajcarii mogą umówić się na bezpłatne spotkanie z doradcą zawodowym. Moje nie było zbyt udane.. Kobieta nie odpowiedziała na żadne z moich pytań i była specjalistką od tego, jak mówić dużo i nic nie powiedzieć. Jednak w pewnym momencie naszej 1,5-godzinnej rozmowy, widząc moje zniecierpliwienie, powiedziała coś, co moim zdaniem jest kwintesencją „szwajcarskości” i w pewnym sensie mi pomogło. „My tu nie mamy gotowych rozwiązań dla imigrantów. Trzeba się trochę postarać”. Amen.

10 myśli w temacie “Poradnik emigranta. Jak znaleźć pracę w Szwajcarii?

  1. Dziękuję za komentarz. Jeśli chodzi o pozwolenia, to jest możliwa sytuacja, że np. 5-letnie należy odnawiać co roku, tak przynajmniej powiedzieli mi w urzędzie w Winterthur.. Wszystko zależy od decyzji urzędnika. Zdarzają się też kontrole w urzędu imigracyjnego w trakcie trwania pozwolenia, np. w przypadku mieszanych małżeństw. Ja na szczęście otrzymałam B na 5 lat i póki co dali mi spokój :) Pozdrawiam!

    Polubienie

  2. Witaj! :) Super, ze w koncu Ci sie udalo! Tez mam zamiar przebic sie przez granice (obecnie mieszkam 10 minut od Renu po stronie Niemieckiej), chlopaka mam w Szwajcarii i planujemy wspolne zycie w CH. Obecnie szukam pracy, bylam juz na jednej rozmowie, we wtorek ide na druga do Zurichu (sprzedawca w Zarze). Stad moje pytanie: Jesli beda chcieli mnie przyjac, od czego powinnam zaczac? Z umowa udac sie po pozwolenie? Czy do umowy potrzebuje miec zameldowanie w Szwajcarii? Z gory dzieki za odp! :)

    Polubienie

    • Dziękuję za komentarz! Jeśli otrzymasz umowę o pracę, to musisz udać się z nią do urzędu gminy w swoim miejscu zamieszkania. Tam będziesz mogła się zameldować i powinnaś bez problemu otrzymać pozwolenie. Czy to będzie L (na 6 mies.) czy B (na 5 lat) zależy od umowy – czy jest na czas nieokreślony. Powodzenia :)

      Polubienie

  3. Hej, mieszkalam w Szwajcarii 8 lat, wyjechalam w 2002 jako au pair, potem pracowalam na silowni..( Lausanne)kilka razy staralismy sie z szefem o pozwolenie, ale za tamtych czasow bylo to trudne ( pracodawca musial udowodnic,ze nie ma w kraju nikogo kkto moze ten zawod wykonywac)..w koncy wrocilam do Polski poniewaz szef bal sie kontroli i konsekwencji prawnych ( caly czas bylam na czarno) .. jestem w PL od kilku lat i przyznam,ze nigdy sie tu na zaklimatyzowalam ..coraz czesciej mysle o powrocie..jak teraz sprawy wygladaja..czy ktos ma rzetelne info i moglby mi wytlumaczyc jak krowie na rowie czy jest mozliwosc znalezienia pracy i co powinnam zrobic , jak zaczac bedac w Polsce? Szukac pracy przez internet, czy jechac tam ( mam dziecko wiec sprawa jest bardziej skomplikowana dla mnie), zabukowac sie u znajomych i czegos szukac??
    Bede wdzieczna za pomoc

    Polubienie

  4. „Dzień bez NEIN dniem straconym”……szczerozłota racja. Staram się o kilku miesięcy o pracę w księgowości , finansach, bo takie mam wykształcenie, ogromne doświadczenie, liczne kursy , 2 języki, w trakcie kończenia 1 rocznego studium AKAD Zurych ….i nadal słysze „NEIN”. Jesteś swietna ale wolimy gorszych – jak to wspaniale ujęte w artykule….czasami czuje się jakbym pukała do niebios bram……
    Ale moja polska natura każe walczyć mi dalej i nie zaprzestawać syzyfowej racy.

    Polubienie

  5. Witaj Agnieszko :) przypadkowo natrafiam w sieci na Twój blog i wpis, ale uważam że to jednak nie był przypadek. W pierwszej kolejności chciałam Ci bardzo podziękować za ten wpis <3 czytając go czułam się jakbyś opisywała moją sytuację. Otóż jestem w Szwajcarii od Nowego Roku (przyjechałam w sezonie) także idzie 3-ci miesiąc przyjechałam tu do znajomego z Hiszpanii utwierdzana w przekonaniu, że Szwajcaria w którym można spełnić kilka swoich marzeń. Podobnie jak Ty operuje bardziej angielskim niż niemieckim, choć moim celem jest również nauka niemieckiego. Mam 28 lat i podobnie jak Ty szerokie spektrum doświadczenia zawodowego, począwszy od prac bardziej przyziemnych takich jak: sprzedawca w drogerii, kelnerka do właściciela firmy eventowej oraz koordynatora ds szkoleń. Mam 28 lat, jestem dyspozycyjna, nie mam jeszcze dzieci, liczne ukończone kursy i szkolenia, zdawałoby się najlepszy egzemplarz na pracownika, ale właśnie… Tak jak to było w Twoim przypadku państwowe strony internetowe z ogłoszeniami wertowane na bieżąco, RAV odwiedzony, osobiście miejsca odwiedzane, wizyty i maile do pośredników pracy też ogarnięte. Nawet przy tych ostatnich głęboko zastanawiałam się, czy faktycznie ich zadaniem jest pomoc w znalezieniu pracy. Wykazałam nawet inicjatywę i wysyłałam maile z Lebenslaufem bezpośrednio do firm w mieście, które zamieszkuje. W odpowiedziach wysłanych maili otrzymywałam odpowiedzi identycznie jakich Ty doświadczyłaś pod tym samym tytułem: "Nie mamy dla Ciebie odpowiedniej oferty na dany moment, Viele Grusse", jestes super ale… Nawiązując do tematu spotkałam się z kilkoma wypowiedziami a propos takiego stanu rzeczy. Jakiś czas temu natrafiłam na fb na grupie Polacy w Szwajcarii na wypowiedz naszej rodaczki, że Szwajcarzy krzywo patrzą na przyjmowanie osób do pracy, które mają szerokie doświadczenie zawodowe. Uargumentowała to tym, że nie zatrudniają wręcz osób starających się o nizsze stanowiska niż ich wykształcenie i kwalifikacje wynikające z CV. Ktoś dodał, że wynika to z ich osobistego strachu, ze taka osoba może szybko awansować. Tego na 100% się nie dowiemy i w tym miejscu chciałabym przytoczyć wypowiedz mojego hiszpańskiego kolegi, który jest tu w Szwajcarii już 2 lata i skądinąd dopiero teraz pracuje na cały etat, zreszta nie u Szwajcara, ale u rodowitego Hiszpana stwierdził on, że Szwajcarzy jako cechę posiadają również pewną dozę tajemniczości, unikają mówienia rzeczy wprost, co skutecznie może utrudniać znalezienie nieprawidłowości oraz ewentualnego wyjaśnienia sprawy. Jest to dodatkowe utrudnienie. Dodam jeszcze, że niezwykle newralgicznym tematem jest również czas pracy, etat. Nie jest to tak popularne jak u nas w kraju, że ludzie pracują po całe etaty nawet więcej, Szwajcarzy chyba nie lubia się przemęczać ;)
    Podczas swojego prawie 3-miesięcznego pobytu byłam bliska podjęcia 2 prac, ale między innymi z powodu proponowanego czasu oraz wspomnianej przeze mnie wyżej tajemniczą cechą Szwajcarów ostatecznie zrezygnowałam. Nie żałuję, wiem że zarówno jedna, jak i druga praca nie byłyby dla mnie dobre, no i nie wyobrażam sobie utrzymania się z 500-1200fr. plus płacenie ubezpieczenia zdrowotnego.
    Teraz pora na wnioski kochani:
    Otóż absolutnie nie żałuje, że do Szwajcarii przyjechałam. Oprócz zwiedzonego kawałka tego kraju, zobaczenia pięknej natury, poznania ludzi, uczestnictwa w wydarzeniach, ogólnie zdobyciu nowych doświadczeń dysponuje teraz jakże realnym, klarownym spojrzeniem na sytuację pobytu w Szwajcarii, chęci tam przebywania i mieszkania. Wiem, czego potrzebuje chcąc tu być, co mam, a co chciałabym mieć. Mogłam określić realne potrzeby i zdecydować. Jeśli chodzi o mnie to zdecydowałam, że zostaję tu do końca miesiąca, a potem wracam do Polski. Chce zdobyć umiejętność posługiwania się językiem niemieckim na poziomie co najmniej swobodnej komunikacji, to jest jednym z moich celów na najbliższe miesiące i wiem, ze w Polsce za 1000fr (ok.4000zł) za tą sumę jestem w stanie zrealizować kilka poziomów ;) może jeszcze włoski podszkolę, podobno Polakom łatwiej jest się nauczyć tego języka ze względu na podobny akcent. Szwajcaria pokazała mi jak bardzo skutecznym narzędziem jest znajomość więcej niż jednego języka. Jest to obszar, w który chce zainwestować, bo jak nie w Szwajcarii, to w jakimś innym miejscu na pewno się przydadzą… Nie wykluczam powrotu do Szwajcarii, bo kto nie powiedział, ze nie mogę zacząć jeszcze raz tylko tym razem lepiej przygotowana. Nie mówię sobie również, że wrócę na pewno do Szwajcarii, jestem młodą osobą mogę kontynuować ścieżkę zawodową w Polsce, mogę również wyjechać dalej.
    Na sam koniec Agnieszko jeszcze raz chciałam Ci serdecznie z całego serducha podziękować za Twój pokrzepiający, ukazujący po prostu normy jak się okazało wpis, znaczący dla wielu z nas tak dużo i utwierdzający w fakcie, że wszystko z nami w porządku, z naszym wykształceniem, naszymi kwalifikacjami i doświadczeniem, starannie zdobywanymi w Polsce. Bowiem w Szwajcarii tak to po prostu funkcjonuje.
    Pozdrawiam słonecznie, Sandra :)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s