Złota szwajcarska jesień

Na początek trochę obrazków z Eglisau. To tu spędziłam ostatnie dni przed przeprowadzką do Winterthur. Położone 30 km na północ od Zurychu małe, ospałe miasteczko nad Renem to kwintesencja „szwajcarskości”: cisza, spokój, winnice, wysoki kamienny most kolejowy, zielone wzgórza i.. starzy ludzie. Jako do niedawna mieszkanka dużego środkowoeuropejskiego miasta przeżywam tu szok estetyczny i kulturowy, choć kilka dni wyciszenia nie zaszkodzą. Jest urocza kafejka położona tuż nad rzeką i całkiem niezły gasthof (czyli tutejsza restauracja), można wykąpać się w Renie lub spłynąć kajakiem (co roku na wiosnę odbywa się tu wyścig łódek Dragonboatcup). Można też wdrapać się po schodach do najbliższego supermarketu lub po prostu pogapić się na pociągi przejeżdżające przez most. Choć daję sobie rękę uciąć, że po kilku tygodniach człowiek może tu zdziczeć.. Z ciekawostek, w Eglisau jest fabryka coli. Tak, produkowana tutaj nazywa się Vivi Kola i smakuje całkiem nieźle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s